Masz wysoki cholesterol? To dobrze, będziesz długo żył!

Masz wysoki cholesterol? To dobrze, będziesz długo żył!

wysoki cholesterol leczenie

Dostałem e-mailem:

Cytuję: „Zanim dasz zarobić firmie farmaceutycznej, odrzucisz pachnące masło i zaczniesz chleb smarować margaryną, przeczytaj książkę niemieckiego profesora Waltera Hartenbacha. „Mity o cholesterolu..”

Znalazłem ciekawy opis książki Waltera Hartenbacha który znalazł się w gazecie tzw. „głównego nurtu” konkretnie w sobotniej poczytnej w regionie zielonogórskiej Gazecie Lubuskiej. Książka obala mit wymyślony przez mafię farmaceutyczną jakoby cholesterol miał wpływ na rozwój miażdżycy czy zawał serca.

Od razu przypomniała mi się propozycja i przestroga jaką kiedyś otrzymał od lekarza pierwszego kontaktu mój ojciec „jak Pan już zacznie brać leki na obniżenie cholesterolu, będzie musiał brać je Pan do końca życia”, no co ojciec wtedy odpowiedział”skoro tak to nie będę brał tych leków w ogóle”…

Choresterol jest oznaką zdrowia i „normalności” : Cholesterol nie ma żadnego wpływu na rozwój miażdżycy czy na zawał serca.

Wysoki poziom cholesterolu wiąże się z dłuższym życiem i mniejszym ryzykiem raka.
A zbijanie cholesterolu może prowadzić do zgonu i nowotworów – twierdzi prof. Walter Hartenbach.
I dodaje: „Obniżanie poziomu cholesterolu we krwi oznacza krociowe zyski dla firm farmaceutycznych, lekarzy i producentów margaryny.”

O kontrowersyjnej książce „Mity o cholesterolu”, wydanej przez Oficynę Wydawniczą „Interspar” w 2007 roku, w Polsce coraz głośniej. Kim jest jej autor?

Prof. dr hab. Walter Hartenbach jest specjalistą w dziedzinie chirurgii. Pracował w szpitalu uniwersyteckim w Monachium, był ordynatorem oddziałów chirurgicznych w szpitalach w Wiesbaden. Przez kilkadziesiąt lat badał związki nieprawidłowego odżywiania z nowotworami i chorobami naczyń.
I nie udało mu się stwierdzić zależności między stężeniem cholesterolu we krwi a rozwojem miażdżycy – mówi dr hab. Adam Gąsiorowski, prodziekan Wydziału Fizjoterapii Wyższej Szkoły Społeczno-Przyrodniczej w Lublinie, sam lekkoatleta, autor podręcznika „Anatomii funkcjonalnej narządu ruchu człowieka” dla studentów medycyny.

Czy istnieje „mafia cholesterolowa”? Prof. Walter Hartenbach twierdzi, że tak. Dlaczego?

Dla wielu lekarzy istotne znaczenie ma fakt, że leki obniżające stężenie cholesterolu pozwalają leczonego nimi chorego uczynić „regularnym pacjentem, na długie lata” – twierdzi prof. Hartenbach.
Tymczasem prawda jest taka, że poziomu cholesterolu we krwi nie da się na dłuższą metę obniżyć!
-Ani przy pomocy odpowiedniej diety, ani leków, gdyż zawsze wraca on do swojej wartości wyjściowej – twierdzi prof. W. Hartenbach.

Według niemieckiego naukowca światowy przemysł farmaceutyczny naciska na naukowców i lekarzy, a ci zaniżają prawidłową normę zawartości cholesterolu we krwi do 200 mg/dl.

-Na całym świecie przyjmuje się, że średnia wartość stężenia cholesterolu dla osoby dorosłej wynosi 250 mg/dl – mówi dr Adam Gąsiorowski.
-Stężenie cholesterolu jest zależne od obciążenia organizmu. U niektórych osób może wynosić od 300 mg/dl do 350 mg/dl i jest korzystną oznaką wzmożonej witalności organizmu. A nie znakiem choroby.

„Cholesterol nie jest śmiertelną trucizną, jak wmawiają nam media – uważa profesor Hartenbach. – Jest lipidem niezbędnym do życia. Znajduje się we wszystkich komórkach, wpływa na wiele funkcji życiowych.

Co ma cholesterol do raka?

Według Waltera Hartenbacha cholesterol jest podstawowym składnikiem wszystkich komórek ludzkiego ciała.

Lekarze z kliniki uniwersyteckiej w Monachium ustalili, że wszyscy chorzy z nowotworami mieli bardzo niski poziom cholesterolu we krwi!
-Obniżenie stężenia cholesterolu we krwi zakłóca całą przemianę materii – dodaje prof. W.Hartenbach.
Szkodliwe leki na obniżenie cholesterolu.

Zdaniem niemieckiego naukowca podawanie chemicznych leków obniżających poziom cholesterolu jest całkowicie bezcelowe, często szkodliwe. W pewnych wypadkach może stanowić zagrożenie życia.

Tak było w przypadku leku Lipobay, obniżającego poziom cholesterolu we krwi. Wycofano go z obrotu po doniesieniach, że po jego przyjmowaniu zmarło w Stanach Zjednoczonych kilkadziesiąt osób.

Antycholesterolowe szaleństwo Poziom cholesterolu nie zależy od tego, co i jak jemy. Zależy od wątroby, która produkuje go tyle, ile w danej chwili ( !)organizm potrzebuje. Mało tego. W trakcie obciążenia organizmu, poziom cholesterolu we krwi może wzrosnąć do wartości 400 mg/dl.

„Ustalenie wartości cholesterolu na poziomie 200 mg/dl, – co skutecznie forsuje przemysł farmaceutyczny, oznaczałoby, że wszyscy dorośli na tej ziemi są chorzy”; – czytamy w książce „Mity o cholesterolu”, prof. W. Hartenbacha.

Według prof. Waltera Hartenbacha, „antycholesterolowe szaleństwo” jest największą mistyfikacją stulecia.Sprytnie przygotowaną i prowadzoną przez przemysł farmaceutyczny, oraz niektórych lekarzy i producentów margaryny.

-„Jeżeli przy pomocy zaniżonych norm na poziom cholesterolu wmówi się 80 % dorosłych ludzi, że powinni brać leki na obniżenie cholesterolu – zyski „mafii cholesterolowej”; idą w miliardy. A tymczasem górna wartość graniczna poziomu cholesterolu dla osoby w wieku 40-59 lat wynosi 350 mg/dl”

Źródło: dziennik wschodni

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

84 myśli nt. „Masz wysoki cholesterol? To dobrze, będziesz długo żył!

  1. Brałem leki tylko jakieś dwa miesiące od wyjścia ze szpitala w lutym – wcale się lepiej nie poczułem: od tego świństwa strasznie bolała mnie tarczyca. Teraz czasami brakuje mi oddechu – muszę go łapać jednym wielkich haustem…

    Lubię

    • mialam podobny przypadek tylko nie bralam lekow , i do dzis nie biore , a to bylo okolo 18 lat temu i teraz mam czasami podwyzszony , ale nie martwie sie i dobrze , organizm sam sie regeneruje chociaz jeszcze nie czytalam wtedy o tym to moj instynkt obrony wyczul sam sie obronil przed lekami . poprostu nie przyjelam do wiadomosci tego od lekarza , powiedzialam narazie nie chce sie leczyc i basta , do dzis nieczytalam o tym , ze nie jest grozny podwyrzszony holesterol .

      Lubię

    • Ja używam Lenvitol od pół roku i w końcu zaczął mi spadać.cholesterol. decyzja o włączeniu leków odroczona. WARTO próbować dietą budwigową i olejem lnianym!!!

      Lubię

  2. Mialam duzy cholesterol, dostalam pastylki RAMIPRIL, pomalu czulam sie lepiej, mam lepsze oddychanie, no i spada mi cholesterol, co bedzie dalej zobaczymy.

    Lubię

  3. Pingback: Zawał serca powstaje zupełnie inaczej! « Portal Polityczny Jarka Kefira

  4. z lemingami to tak jest: najpierw biegiem do lekarza po receptę jak po Alfę i Omegę, a potem se trochę poczytają w necie, pokręcą nosem, że może rzeczywiście, ale jak serducho dziwnie piknie to biegiem łykają te świństwa z BigFarmy… lenistwo umysłowe i odwracanie kota ogonem – nie umieją się odżywiać, bo „im tak smakuje”, „bo tradycja”, „bo dziecko potrzebuje białka” (WTF???), mitologia, mitologia, mitologia… = tankują syfiaste paliwo psując tym swój biologiczny silnik, a później tymi zamulonymi mózgoczami rozpaczliwie szukają (wygodnego i cudownego!) rozwiązania… A CZY TY ZJADŁEŚ JUŻ DZISIAJ SWÓJ PRZYDZIAŁ KOTLETA?!? PRZECIEŻ MOŻESZ GO POPIĆ COLĄ – ZAŚPIEWAJ ZE MNĄ: „I’M LOVIN’ IT!” – ŚPIEWAJ AŻ CI SIĘ UTRWALI, NA WSZELKI WYPADEK ZAPEWNILIŚMY DOSTATECZNĄ ILOŚĆ POWTÓRZEŃ TEJ REKLAMY WE WSZELKICH MEDIACH! PAMIĘTAJ, ŻE TUŻ PO POSIŁKU GWAŁTOWNIE SPADA POZIOM PH W TWOICH USTACH!!! JEŚLI NIE MOŻESZ OD RAZU UMYĆ ZĘBÓW (związki fluoru: udokumentowane obniżenie poziomu inteligencji u dzieci, zaburzenie gospodarki wapniowo-magnezowej organizmu, kalcyfikacja szyszynki) ZASTOSUJ GUMĘ OR… WŁAŚCIWIE TO DOWOLNĄ, BYLE BEZ CUKRU, ALE ZA TO Z ASPARTAMEM (zawiera 3 trucizny), KTÓRY ZNAJDZIESZ TEŻ WE WSZELKICH (naszych) PRODUKTACH „DIETETYCZNYCH” ORAZ WE WSZELKICH MUSUJĄCO ROZPUSZCZALNYCH „WITAMINACH, WAPNIACH, MAGNEZACH itp. itd.”, KTÓRE ZNAJDZIESZ W NASZEJ (aptecznej) SIECI DYSTRYBUCJI ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH…

    Lubię

    • Do Kuba: Wybacz ale stawiasz się w pozycji „Jestem lepszy, mądrzejszy, wszystko wiem” bardzo słabo to o Tobie świadczy. Fajnie napisać ONI LEMINGI SĄ GŁUPI, tylko, kto to Ci lemingi i dlaczego uważasz, że jacyś ONI są od Ciebie głupsi? Potrzebujesz tego do podbicia swojej samooceny? Czy to Twój narcyzm walczy z pustką w Tobie i „musisz” IM, OBCYM nawtykać, żeby nie czuć lęku? Żałosne po prostu. Niczym z psychiatryka „Oni tu są, oni robią coś źle, oni obserwują”. Patrz na siebie i zmieniaj siebie, zapewniam Cię, że wokół Ciebie jest sporo mądrzejszych.

      Jeśli zaś o cholesterol chodzi, to bardzo sę cieszę, że pojawiają się wreszcie informacje onne od dotychczas słyszanych. Mam nadzieję, że dzięki rozbierznością człowiek będzie mógł poszukiwać i decydować i wybierać.

      Lubię

      • jak widać zawsze się znajdzie jakaś Amelka, której to przeszkadza, że ktoś miał czelność mieć odwagę wyrazić swoje zdanie! 😀 i jeszcze jak to próbuje zdeprecjonować tekstami o samoocenie i narcyzmie… 😀 masz jakiś żal osobisty o to, że mam tę wiedzę, którą mam, potrafię ją wykorzystywać i nie wstydzę się o niej mówić??? u Ciebie w Lemingowie to do psychiatryka wysyłają takich ludzi wtykając im narcyzm i jakieś odczucia lękowe? żałosna jesteś, że w ogóle pomyślałaś w ten sposób, a jeszcze bardziej żałosna, że to napisałaś

        Lubię

        • „jak widać zawsze się znajdzie jakaś Amelka, której to przeszkadza, że ktoś miał czelność mieć odwagę wyrazić swoje zdanie! ” – a jak Amelka wyraziła już swoje zdanie to Kubie to przeszkadze i jeszcze jak próbuje zdeprecjonować ją mówiąc, że jest żałosna 🙂

          Lubię

  5. Pingback: Zawał serca powstaje zupełnie inaczej | Medycyna naturalna, nasze zdrowie, fizyczność i duchowość

  6. Hallo
    Moj cholesterol jest od 15-20 lat zbyt wysoki.Wczesniej bylo to prawie 300.Pierwszy lekarz nastraszyl mnie wiec „zbilam” go dieta w ciagu paru tygodni – jadlam rozne „mazidla” z platkow owsianych.W zadnym wypadku nie chcialam brac tabletek.Potem zaczelam czytac.I po prostu przestalam sie tym przejmowac.W ostatnich latach moj cholesterol ma wartosc ponad 300, ale lekarze nie przepisuja mi tabletek a nawet diety.(„Jezeli Pani chce, moge przepisac tabletki” – ja oczywiscie nigdy nie chce)Widocznie posiadaj podobne info do tych, ktore sa podane na tej stronie (mieszkam w Niemczech).Pozdrawiam

    Lubię

  7. Aha!
    Jeden lekarz powiedzial, ze powinnam przestac jesc kwasna,tlusta smietane, drugi, ze powinnam zrezygnowac z masla. Te „zalecenia” uwazam za taka sama bzdure jak mit o „szkodliwym” cholesterolu.Cala zywnosc jest w dzisiejszych czasach „zatruta”(manipulacja genetyczna, trujace dodatki i konserwanty), a akurat te dwa(miedzy innymi) produkty zawieraja tych trucizn troche mniej i nie zakwaszaja organizmu.P.

    Lubię

  8. ok. 50 lat temu zmodyfikowano pszenicę azydkiem sodu (śmiertelna trucizna) przez co zawiera teraz dodatkowe białko będące przyczyną alergii, taka pszenica podnosi poziom cukru we krwi bardziej niż inne produkty, bardziej niż biały cukier, przyczynia się też do problemów kardiologicznych…
    a tzw. piramida żywieniowa to wiecie skąd się wzięła? poczytajcie:
    http://nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/

    Lubię

  9. Kilka dodatkowych danych: Rok 1957 norma cholesterolowa – 300, rok 1981 norma cholesterolowa – 240 (mg/dl) obecnie -200. Czy coś w fizjologii człowieka się zmieniło?
    Blisko 60 % naszego mózgu to cholesterol.
    Cholesterol tzw,HDL – jego „dobroć” polega na transportowaniu cholesterolu do wątroby w której zostaje zmetabolizowany i wydalony.

    Pamiętajmy o dowcipie który kończy się słowami: ” Pokoloruj drwala”

    Lubię

    • można, organizm się oczyści po zmianie diety (strączkowe, wyjaśniam): na ten czas trzeba zostać wegetarianinem, a najlepiej weganem – odstawić wszelkie tłuszcze i białka odzwierzęce i spożywać jak najwięcej surowych(!) warzyw i owoców (to ważne ze wzgl. na enzymy), tłuszcze roślinne tłoczone na zimno bez ograniczeń (lniany tłoczony na zimno ze wzgl. na omega-3), dodatkową dawkę białka zapewnią strączkowe, których dodatkowe składniki mają właśnie zdolność oczyszczania naczyń krwionośnych ze złogów, najlepsze będą:soczewica i biała fasola (najkorzystniejszy bilans energetyczny z procesu pozyskiwania białka), ja osobiście soczewicę gotuję na gęstą pastę z masą różnych ziół przyprawowych i trzymam w lodówce, na kanapki, zamiast kotleta do dań jednogarnkowych z kaszami…
      taka dieta umożliwi też organizmowi ponowną transformację „złego” cholesterolu w ten „dobry”
      CIEKAWOSTKA BIOCHEMICZNA: produkt rozpadu metabolicznego białek odzwierzęcych – kwas moczanowy swą chemiczną budową i działaniem na organizm bardzo przypomina kwas kawowy, podobnie też uzależnia – to złudne uczucie, że po mięsie ma się więcej energii, że syci, jest właśnie efektem zaspokojenia „głodu narkotycznego”, który mija po około miesiącu od odstawienia mięsa – jeśli natomiast nie mija, to sygnał o dysfunkcji wchłaniania (głównie z jelit zapchanych złogami mięsno-kazeinowymi) i tutaj trzeba szukać rozwiązania zamiast wracać do złej diety…
      no i trzeba też odstawić pszenicę (powód wyjaśniał już obszernie Kefir w jednym z artykułów), wtedy na pewno poprawi się praca jelit i wchłanianie

      Lubię

      • Proponuję zapoznać się z poniższym linkiem, tam jest cała prawda o cholesterolu, nadciśnieniu i cukrzycy.

        Przy okazji należy podkreślić, że poziom cholesterolu nie ma wiele wspolnego z chorobami układu krążenia, a nadto cholesterol jest tzw. „łataczem dziur” powstałych po mikrourazach …

        „To, co wkrótce stanie się z nadciśnieniem, już stało się z cholesterolem. Przeciętny dorosły człowiek zazwyczaj ma poziom cholesterolu całkowitego 220-250 mg/100 ml. Ustanowiono więc normę na 200, a w przypadku występowania chorób niedokrwiennych nawet, gdy pacjent ma poziom 180 mg% nadal przepisuje się odpowiednie leki obniżające ten wskaźnik. Magiczną liczbę 200 tak pijarzy wbili wszystkim do głów, że obecnie spotykamy kobiety szczerze zaniepokojone swoim podwyższonym poziomem cholesterolu. Na pytanie, jak bardzo, pada odpowiedź: 205 mg%. Sic! Dwieście pięć jest powodem do troski! Tymczasem 20 lat temu (właśnie przed 20 laty) uznawano za normę poziom do 280 mg%. Ponadto młode kobiety są chronione przed miażdżycą przez estrogeny. A wreszcie, poziom cholesterolu nie ma bezpośredniego związku z chorobą. Można mieć 350 mg% i elastyczne naczynia, a można 160 mg% i przebyć zawał. Naczyniowcy, w przeciwieństwie do kardiologów, traktują badania cholesterolowe racjonalnie, bez histerii. Zapewne dlatego, że naocznie na swoim ekranie ultrasonografu widzą brak związku poziomu cholesterolu z miażdżycą, ale to już inna historia.”

        Cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie – Jeźdźcy Apokalipsy III tysiąclecia, czyli jak przehandlowano nasze zdrowie.

        http://nowadebata.pl/2012/01/27/cukrzyca-miazdzyca-nadcisnienie-jezdzcy-apokalipsy/

        Lubię

      • Co Ty za farmazony wypisujesz i ludzi w błąd wprowadzasz. Naczyń nie oczyścisz fasolką i innymi strączkami. Są 3 główne substancje, które potrafią odwrócić proces miażdżycowy (nie mylić z odkładaniem cholesterolu, bo to nie tak wygląda) i są nimi: związki zawarte w czosnku i cebuli (głównie allicyna), witamina K2 i magnez. Poza tym organizm człowieka nie potrafi zmagazynować obcych tłuszczy. Bo jeśli tak by było to większość Polaków miałaby smalec i margarynę na brzuchu i olej rzepakowy na tyłku.

        Lubię

        • sam jesteś farmazon i społeczny idiota czytający wybiórczo – nie wymieniłem samych strączkowych, czytaj całość i ze zrozumieniem – chyba że obżarłeś się czosnku i cebuli, a związki siarki (głównie allicyna) poraziły ci neurony (to widać na badaniu EEG) – stan miażdżycowy to stan niedoborów budulcowych oraz zaśmiecenia organizmu (dr Rath to wystarczająco opisał, więc nie będę się powtarzał) nie odwrócisz tego samą suplementacją K2 z magnezem (budulec), potrzebne są też enzymy (robotnicy) z surowej żywności i inny organiczny budulec (między innymi kwasy omega3 działające też przeciwzapalnie, których w diecie statystycznego Polaka jest znikoma ilość)… o magazynowaniu obcych tłuszczy to wymyśliłeś z d…

          Lubię

          • Widzę, że gazy uderzyły Ci do głowy od nadmiaru strączków i dalej piszesz brednie.
            Proces miażdżycowy to po pierwsze nie żaden stan niedoborów budulcowych tylko stany zapalne śródbłonka naczyń oraz błędne (z naszego pkt widzenia…czyt: nie organizmu) kierowanie materiału budulcowego.
            …i od kiedy magnez jest budulcem 😉 Nie wiem, czy wiesz, że magnez jest antagonistą wapnia, który jest budulcem.
            Omega 3 też nie jest budulcem, bo to kwas tłuszczowy, a ja wcześniej napisałem, że organizm ludzki nie umie wbudowywać obcych tłuszczów w swoje komórki.
            …a „robotnikami” jest m.in. białko MGP.

            Lubię

            • specjalista od budulców się odezwał – wracaj lepiej do łopaty bo brednie wypisujesz przepisane gdzieś z doopy – jak organizm ma nie umieć korzystać z tłuszczy, skoro je z powodzeniem trawi i wykorzystuje, a omega3 działają również przeciwzapalnie no i oczywiście kwasy tłuszczowe wchodzą w skład błon lipidowych komórek… te argumenty w stylu „a ja już wcześniej napisałem..” to swojej starej możesz sprzedawać 😛
              tak, „robotnikami” jest m.in. białko MGP – właśnie „między innymi”, tak jak i szereg innych witamin i katalizatorów – tylko że to nie są robotnicy stojący w pierwszym szeregu przy trawieniu pokarmów, o czym była mowa matołku, bo w pierwszym szeregu są enzymy, bez których nie będzie „budulca”, a wszystko co zeżresz to i wysrasz i dalej będziesz chodził niedożywiony na poziomie komórkowym…. zastanów się nad tym co najmniej do świąt (najlepiej wielkanocnych), bo mózg już masz niedożywiony i dłużej ci to schodzi

              Lubię

              • Widzę, że oprócz tego, że wiedza cię nie kocha to nie kochają cię też najbliżsi.
                Gdzie ja napisałem, że organizm nie umie korzystać z tłuszczy (zamiast się podniecać i ślinić lepiej pomyśl nad czytanym tekstem).
                …ale proszę nie zamiataj pod dywan tego wyrażenia: „…stan miażdżycowy to stan niedoborów budulcowych…” proszę o wyjaśnienie 🙂
                Też nie zapominaj o skwitowaniu przez ciebie, że magnez to budulec …z chęcią wysłucham wyjaśnień 🙂
                No i jeżeli następnym razem będziesz chciał coś mi odpisać to pisz π po na temat, bo cała nasza dyskusja jest o „czyszczeniu” naczyń, a ty teraz mi wyjeżdżasz o trawieniu.

                Lubię

                  • 😀 nie znam gościa i już mi się znudziło udzielanie korepetycji – niereformowalny jest 😀 Pozdrawiam Jarku! 🙂 /// P.S. z idiotami jest tak, że sprowadzą dyskusję do swojego poziomu i wygrają doświadczeniem. 😀 ///

                    Lubię

                  • Wszedłem na ten artykuł niechcący z wyszukiwarki na hasło…i pozwoliłem sobie zerknąć w komentarze…w 99.9% idę dalej, ale tu zobaczyłem chamskie odpowiedzi jednego z uczestników w stosunku do innych i nie potrafię zostawić czegoś takiego w spokoju więc pozwoliłem sobie podbijać z tym jegomościem jego własną piłką…ten typ zwracania się do innych jest domeną ludzi słabych, zakompleksionych, a przekonanie, że się zjadło wszystkie rozumy utwierdza ten stan rzeczy. Wiem, że jegomość nic z tego nie zrozumiał, bo w myśl „nie ucz świni śpiewu, bo ty tylko stracisz czas,a i świnia się może zdenerwować”, ale mam nadzieję, że może moderator utemperuje wygórowane „ambicje” i przytępi chamstwo wypowiedzi jegomościa.
                    Pozdrawiam,

                    Daniel

                    Lubię

                  • Widzisz Pan jak łże? „…ale tu zobaczyłem chamskie odpowiedzi jednego z uczestników…” – kolejność wydarzeń się mu pomieszała ale brnie dalej i jeszcze udaje ęnteligenta – pewnie jest z PiSu 😛

                    Lubię

                    • „za to Ty co robisz? widzę, że bardzo na temat się wypowiadasz… zdeprecjonowałaś się tek, że żenua…”

                      Lubię

                    • https://zapodaj.net/c842bdd9635d0.jpg.html na potwierdzenie tego co mówi Kuba jestem na Weganizmie wysoko węglowodanowym od roku plus B12 i D3+k2mk7 i mam dużo HDL’u, moje dieta składa się głównie z prosa, basmatii, bananów, ziemniaków soczewicy, fasolki adzuki i mung, moich kochanych batatów (jakby były tańsze to bym nie jadł ziemniaków). oraz pestek, nasion i orzechów w niedużych ilościach, jedyne comoże brakować z moich ostatnich rozważań to jodu bo ziemue ubogie, a lei tn problem da się rozwiązać za pomocą suplementacji wysokimi dawkami Lugoli rzędu 200mg dziennie wg tego protokołu http://chomikuj.pl/zbyszek-kocur/Ksi*c4*85*c5*bcki+pdf/Nowak+-+Jod+-+Niechciana+Prawda,5165778800.pdf z tym ze jak to mówił mój znajomy jeśli będziesz się źle czuł to weź 400mg to ci przejdzie, pierwsze testy z lugolą apteczną wypadły pozytywne wypiłem 400mg w dwa dni po 200mg dziennie i super się człowiek czuje, jednak trzeba zrobić swoją by się kalkulowało.

                      Lubię

  10. Ciekawe, jaki poziom cholesterolu mieliby ludzie, gdyby wszyscy stosowali dietę niskowęglowodanową. Ja taką stosuję, za to nie stronię od tłuszczu, uwielbiam masło. Ostatnio robiłam badania całego lipidogramu. Wyniki idealne. Cholesterol całkowity: 160, HDL=49, LDL=94, trólglicerydy=97. Jakoś dla mnie norma 200 jest wystarczająca. Może Ci, którzy mają grubo powyżej 200 powinni przeanalizować swój poziom HDL, LDL i trójglicerydów, a następnie odstawić pieczywko, mąkę, cukier i owoce i wtedy wszystko wróci do normy???????????? Bardzo wątpię, że ktoś, kto zdrowo się odżywia ma tak wysoki poziom cholesterolu.

    Lubię

    • Wyniki słabe….nawet bardzo, bo zły stosunek HDL do LDL…a to świadczy o jakimś stanie zapalnym w organiźmie. Całkowity cholesterol to sobie można w bajki włożyć i nim się nie przejmować natomiast taki niski poziom HDL i wysoki poziom LDL mówi, że Twoja wątroba produkuje sporo cholesterolu, aby „ponaprawiać” szkody wyrządzone przez stan zapalny, a niski HDL to potwierdza, bo ona ma za zadanie „wymiatać” ten „zły”…a skoro masz go mało to znaczy, że organizm nie może go „zamiatać” bo jest stan naprawy…i tak na przyszłość: lepiej zbadaj sobie poziom homocysteiny, bo ta jest ok. 5 razy bardziej odpowiedzialna za choroby serca niż LDL i ok 2 razy niż palenie papierosów.

      Lubię

  11. „Przeciętny dorosły człowiek zazwyczaj ma poziom cholesterolu całkowitego 220-250 mg/100 ml.” – pewnie dlatego, że przeciętny dorosły człowiek to „przeciętny zjadacz chleba”.
    Cytat ze wstępu do Biochemii (http://www.drmichalak.pl/data/studenci/bioch6.htm):
    „Jeśli stan nadmiaru węglowodanów w diecie jest długotrwały, a indywidualna aktywność procesu syntezy cholesterolu jest wysoka, dochodzi do stopniowego gromadzenia się cholesterolu i jego metabolitów w organizmie”.

    Lubię

  12. Margaryny, zdaniem absolwenta studiów rolniczych, zawierają tak rozdrobniony nikiel, że nie opłaca się go usuwać, więc zostaje on w produkcie wyjściowym (Niklu używa się jako katalizatora uwodornienia tłuszczu). Natomiast z margarynami na rynek weszli producenci między innymi z hasłem „masło twarde, margaryną łatwiej posmarować”… No to trzymam masło na wierzchu, tylko w maselniczce nie przepuszczającej światła. Nie jełczeje. W czasie upałów wkładam na dzień do lodówki, a na noc z powrotem wyjmuję. Jest dobrze smarowne i się nie psuje! Na pohybel farma-mafi!

    Lubię

  13. Bardzo interesujący artykuł.
    Ja mam zmutowany gen po mamuśce, więc mam tzw. hipercholesterolemię rodzinną. Wcześniej jeździłam do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i miałam przepisywany taki proszek, który rozpuszczało się w wodzie. Cholesterol leciał w dół. Od wielu lat nie biorę już leków. Teraz jestem wegetarianką i dodatkowo staram się odżywiać zdrowo. Unikam pieczywa, cukru, produktów przetworzonych. Cholesterol cały czas wysoki, ten zły nawet bardzo. Na szczęście moja lekarka odradza mi leki, zniechęca, tłumacząc, że powodują one cukrzycę i nie chce mnie skazywać na to, bym do końca życia je łykała. I nie będę, a co będzie ze mną, zobaczymy 🙂

    Lubię

  14. Pingback: Zawał serca: przyczyny oraz „zapomniane” lekarstwo. | NOWY EKRAN

  15. Myślę, że dobrze, że możemy wymieniać się istotnymi informacjami dot. wpływu statyn na nasz organizm. Mojej Mamie kardiolog 4 lata temu przepisał smvacard 20 mg przy poziomie LDL 160 mg%. Zastanawiam się teraz po co ? To nie był poziom wygórowany.Mama zaczęła stopniowo chudnąć ( nie była otyła,miała trochę takiej ” wiekowej nadwagi”) a teraz od 6 m-cy walczy z chorobą nowotworową. Statyny działają na mitochondria komórkowe, niszczą więc komórki na poziomie DNA ( co może powodować różnego rodzaju transformacje nowotworowe) Mam nadzieję, że niedługo będziemy poinformowani o całej prawdzie.

    Lubię

  16. ….i tak ”zielony bog” niszczy nas bardziej niz pszenica,nietolerancja(-mysli inaczej,inna ma skore…trzeba go zabic-)nienawisc…..Bo” byc” zamienilismy na” miec”.Co to ma wspolnego z cholesterolem?Wszystko!Ja tez zrozumialam to zbyt pozno (?)
    2xnoblista L.Pauling ”wróżył”w 21 wieku pozywienie zastapi leki.Moze ta dyskusja jest tego początkiem?Obysmy byli mlodzi,zdrowi …mądrzy w odpowiednim czasie.Mamy w sobie wszystko aby to zdobywac.Lekarz tez jest tylko czlowiekiem.Oby tylko mogl byc wyksztalcony,wypoczety,zyczliwy madry(bo mądrosc to umiejetnosc korzystania z posiadanej wiedzy)

    Lubię

  17. Ok. To co sądzicie o tym, że ja mam cholesterol całkowity 136mg/100 ml. Od ponad roku, kiedy diametralnie zmieniłem dietę schudłem ok 20kg i czuję się świetnie.Mięso jem od „święta” poza tym zero cukru, nabiału, alkoholu, białej mąki. Wg. artykułu powinienem niedługo dostać raka

    Lubię

    • jeśli w swojej diecie nie unikasz tłuszczu (np. roślinnego, tłoczonego na zimno) i jest go w niej z 10%, to widocznie Twojemu organizmowi to wystarcza, inaczej sam wyprodukowałby więcej cholesterolu w wątrobie na swoje potrzeby 🙂 a w artykule nie tyle chodzi o to jaki poziom cholesterolu mają ludzie w ogóle – nawet w takich nietypowych przypadkach jak Twój (bo rzeczywiście jest bardzo nietypowy 🙂 ) – tylko sztuczne obniżanie typowych norm i poziomu cholesterolu za pomocą statyn

      Lubię

  18. Pingback: Kłamstwo cholesterolowe | Zapomniana Lechia

  19. Mam bardzo wysoki choleserol od kiedy wiem czli od 5 lat, nie bior lekow bo nie chce uzalezniac organizmu od chemi, ktorj byc moze wcale nie potrzebuje. Skoro LDL tzw niedobry cholesterol jestpotrzebny do odbudowy komorek, wspomagan produkcji wit D3 to …… dlaczego pzbywac sie go? Dlaczego obnizac? Wiem, ze moj organizm otrzebuje i lubi- ja lubie – byc aktywna fizycznie – i to i wystarcza. Od kiedy badaja cholesterol? przeciez nasi dziadkowie/pradziadkowie – pokolenie urodzone przed wojna… ludzie Ci jedli produkty ktore dzisiaj sa opisywane jao wysoko cholesterolowe….. jezeli przezyli wojne to wielu z nich dozywalo sedziwego wieku 80lat i wiecej- czy ktos z nich martwil sie LDL cholesterolem? Nie, bo o nim nie wiedzial 🙂

    Lubię

  20. ISTNIEJĄ DWA POWODY OTYŁOŚCI (CHOLESTEROL) / NADWAGI / CUKRZYCY / NADCIŚNIENIA / CHORÓB SERCA U LUDZI: ♥♥♥♥♥

    1. Wysoki poziom cukru we krwi, czyli mąka i cukier spożywczy, a zatem (niezdrowe dla człowieka):
    WYSOKIE WĘGLOWODANY TJ. OD 26.01% WZROSTU.

    2. Zbyt duże spożycie tłuszczów, mamy więc klasyfikację:
    INDEKS ŻYWIENIOWY TJ. IŻ PRODUKTU.

    3. Puenta to tabele:
    IŻ PRODUKTU.

    P. S. Realizując klasyfikację IŻ, organizm sam wykorzystuje złogi trójglicerydów w żyłach, oczyszczając je. Zwyczajne biologiczne reakcje, które równocześnie eliminują miażdżycę i nadciśnienie, a także cukrzycę typu 2. Spożycie CHLEBA NA OSTEOPOROZĘ-IRL, szprotek wędzonych oraz fasoli czyli produktów o dużej zawartości wapnia wyjaśnia celowość umieszczenia tych produktów jako zalecane.

    4. Prozdrowotne w diecie są (energetyczne) tzw:
    NISKIE WĘGLOWODANY TJ. DO 26% WZROSTU.
    ODPAROWANE WĘGLOWODANY TJ. DO STRUKTURY C.

    Lubię

    • „Spożycie CHLEBA NA OSTEOPOROZĘ-IRL, szprotek wędzonych oraz fasoli czyli produktów o dużej zawartości wapnia wyjaśnia celowość umieszczenia tych produktów jako zalecane…” Niezłe farmazony wypisujesz…od kiedy wapń zapobiega osteoporozie? 🙂
      Podpowiem Ci…wapnia mamy nadmiar w dzisiejszej żywności i prawie każdy po 60-tce ma osteoporozę i zaawansowaną miażdżycę…

      Lubię

      • nie tyle nadmiar wapnia, co nadmiar WAPNA – przede wszystkim przez nie normalne dla ssaków spożywanie przez całe życie produktów mlecznych innego gatunku 😛 Mleko krowie ma w swym składzie zbyt dużo, jak dla potrzeb człowieka, fosforu – organizm człowieka musi zatem wyciągać swój własny wapń z rezerw (kości) by zbuforować w krwioobiegu nadmiar fosforu i ten szlam wapniowy odkłada się w układzie krwionośnym, w nerkach, a w najlepszym wypadku jest wysikiwany…. kraje o najwyższym spożyciu produktów mlecznych i pochodnych, to jednocześnie kraje o najwyższym wskaźniku osteoporozy (USA, Szwecja i zdaje się Holandia)

        Lubię

        • Żółty ser ma dużo więcej wapnia i fosforu niż mleko…największe spożycie jest we Francji, a na miażdżycę i osteoporozę chorują najmniej w Europie…no tak ale oni radzą sobie winem…i paradoksalnie tym serem…ponieważ on fermentując w jelitach przyczynia się do powstania witaminy K2, która to aktywuje białka, które każdą dostawę wapnia kieruje tam gdzie powinien się ów znaleźć, czyli do kości i zębów, a żeby było śmieszniej białka te wymiatają wapń, który oblepił nam naczynia…niebagatelną robotę robi również magnez, który jak wiadomo jest antagonistą wapnia, a dodatkowo pełni rolę „kleju” (wapń jest „cementem”, a jak wiemy sam cement nie zwiąże).

          Lubię

          • bzdury piszesz – znajdź sobie statystyki spożycia, a nie produkcji (Francja produkuje sery głównie na eksport, wewnętrzne zapotrzebowanie jest dużo mniejsze niż produkcja); i kolejna bzdura z tą fermentacją sera: w jelitach ser NIE fermentuje, co najwyżej gnije, a co nie zgnije to zostawia złogi kazeinowe, i co do związku sera z K2 to pobożne życzenia jakiejś osoby naćpanej mlecznoserową kazomorfiną i tanim winem…
            http://www.siegnijpozdrowie.org/czytelnia/?p=300
            teraz fajnie?

            Lubię

  21. Widzę, że nawet nie raczyłeś sięgnąć do danych statystycznych…no to ja Ci podpowiem: w 2011 roku Francja ze swoim SPOŻYCIEM serów była na 1 miejscu w UE z wynikiem ponad 26kg/os.
    …a propos fermentacji sera w jelitach poszukaj w literaturze naukowej…
    …a ten artykuł z linku co podesłałeś…to wystarczyło mi zdanie: „Trzecim niekorzystnym dla naszego zdrowia składnikiem mleka jest tłuszcz i cholesterol.”…ku…od kiedy cholesterol spożywany jest niezdrowy? …i od kiedy tłuszcz zwierzęcy jest niezdrowy? Takie mity zostały już dawno obalone, a tu ktoś zatrzymał się w czasie…niezdrowe jest zbyt duże spożycie mięsa i nie ze względu na tłuszcze nasycone lecz na l-karnitynę…

    Lubię

    • „1 miejsce w UE ze spożyciem serów” to nie to samo co ŁĄCZNE spożycie produktów mlecznych NA ŚWIECIE.
      Zdanie z artykułu rzeczywiście słabo trafione w kontekście cholesterolu (bo ogólnie sprawa z cholesterolem to wielki przekręt) – to jedyna rzecz (z dziesiątek innych bardziej istotnych), do której z trudem i w sposób naciągany udało ci się przyczepić.
      Od kiedy to tłuszcz z trupa jest zdrowy?
      Uważaj, bo magistrem z mitologii zostaniesz.

      Lubię

      • „Francja produkuje sery głównie na eksport, wewnętrzne zapotrzebowanie jest dużo mniejsze niż produkcja”…to Twój cytat więc się do niego odniosłem…więc proszę Cię nie kręć teraz…
        …a z tym mlekiem to nie ma takiej tragedii jak ktoś napisał w tym artykule…można pić spokojnie tylko jak już się pije to należy dołączyć, coś co nam ten wapń pomoże w poprawny sposób spożytkować…zresztą argument, że żaden z ssaków nie pije obcego mleka to dziecinada…dasz psu…wypije, dasz kotu wypije…bo mleko zawiera składniki, które te zwierzęta intuicyjnie wyczuwają, że ich potrzebują…ale spróbuj dać psu, czy kotu cytrynę, kiwi czy truskawkę…
        Generalnie ktoś w pewnym momencie zaczął zbytnio faworyzować mleko, a ktoś inny wieszać na nim psy…
        …a teraz kwestia tłuszczu…masz margarynę i masło…który tłuszcz jest niezdrowy? Podpowiem, że w mleku masz ten sam tłuszcz, co w maśle.
        Organizm ludzki potrzebuje tłuszczy nasyconych, zresztą najzdrowszym jest kokosowy, czyli nasycony (fakt, że średnio łańcuchowy).

        Lubię

        • Gdzie ty się odniosłeś do mojego cytatu? U siebie w chlewiku?
          Nie wiem, co ty masz w głowie, ale to na pewno nie jest mózg, sam kręcisz jak naćpany kazomorfinista.
          „dasz mleko psu, kotu – wypije” dasz mu inne gówna, takie jak whiskas, to też zeżre, co wcale nie znaczy, że intuicja chroni je od ludzkich błędów, bo psy i koty karmione „po ludzku” tak samo po ludzku chorują: rak, cukrzyca itp. itd. – pomimo tego, że ich wątroby produkują ogromne ilości witaminy C…
          Dawać cytrynę psu lub kotu? Czysty debilizm! Ty też jesz cytryny na śniadanie i obiad.
          Za to widziałem mnóstwo psów jedzących warzywa na surowo: marchewkę, ogórki… Podobnie psy/koty wcinające arbuzy, banany…
          Jak dasz kotu kukurydzę z puszki to łakomie się na nią rzuci, zeżre, a potem wyrzyga bo nic z tego nie trawi… Więc takie argumenty o wszystkowiedzących intuicyjnie zwierzętach to se wsadź w miejsce po mózgu.
          Wsadź też tam sobie w to miejsce mało, mleko i sery – nikt nie zauważy różnicy.
          Od kilku lat nie jem produktów odzwierzęcych i dopiero od tej zmiany zacząłem zdrowieć z różnych chronicznych przypadłości.
          Ty też masz jeszcze szansę, chociaż komórki neuronowe mózgu straaasznie ciężko odbudować……

          Lubię

          • @engram – „U siebie w chlewiku”, „Nie wiem, co ty masz w głowie”, „to na pewno nie jest mózg”, „naćpany kazomorfinista.”

            wyzdrowiej jeszcze z złych energii, które społeczeństwo nazywa „świętym oburzeniem”, a młodzież nazywa bólem dupy”.
            A co, jeśli dieta wegetariańska jest Ci niewskazana, i stąd się biorą spadki dopaminy, serotoniny i te święte oburzenie, negatywne energie?

            Lubię

            • Jarku, fatalna diagnoza, no i pomyliłeś wegetarianizm z weganizmem.

              Ja nie mam złych energii – po prostu nazywam rzeczy po imieniu bez udawania świętego i nie mam zamiaru się z tym kryć po kątach.
              To raczej te pseudomądrości od „alefajnie” powinny być pod pręgierzem.

              Dopamina: OK.
              Serotonina: OK.
              Święte oburzenie: brak, nie wiem co to jest, nie jestem moherem.
              Negatywne emocje: no zdarzają się jak u każdego normalnego człowieka, ale nie mają nic wspólnego z wypisywanymi przez „alefajnie” bzdurami…

              Przy okazji: 80% serotoniny produkowane jest w jelitach. Po zmianie diety i oczyszczeniu jelit – moje pracują rewelacyjnie, czego nie uświadczysz u osób zamulonych złogami kazeinowymi i gnijącym mięsem.
              W zasadzie to mam nadprodukcję serotoniny – to dzięki diecie obfitującej w banany i kaszę jaglaną zawierające ogromne ilości tryptofanu…. – inaczej to w ogóle nie chciałoby mi się tu włazić i pisać.

              Lubię

              • Kefir i jogurt produkowane naturalnie nie mają ani laktozy ani kazeiny. Bo ulegają one fermentacji. Trzeba do niego mleka Piątnica i bakterii.
                Co do mięsa się zgadzam się.
                Glutamina brana razem z metioniną i glicyną (3 prekursory glutationu) bardzo odbudowują i uszczelniają jelita. O glutationie będzie wkrótce bardzo głośno.
                Mięso ma najbardziej przyswajalne aminokwasy i tego nie przeskoczymy. Równać się może tylko spirulina i białko konopne. Ew. pyłek pszczeli. Popełniliśmy błąd, i w epoce lodowcowej przystosowaliśmy się do mięsa. Ale tylko częściowo – bo zbyt duża ilość mięsa nam szkodzi.

                Lubię

                • Mięso absolutnie NIE MA najbardziej przyswajalnych aminokwasów – bo wszystkie aminokwasy przyswajają się jednakowo 🙂
                  Od białka mięsnego do aminokwasów to jeszcze dłuuuuga droga:

                  Mięso ma najmniej korzystny bilans energetyczny przy jego trawieniu – zużywa się najwięcej energii i enzymów, dodatkowo wprowadzając do organizmu produkty mocno zakwaszające i często toksyczne (mam na myśli mięso, nie chemiczne dodatki do mięsa).

                  Pod względem przyswajalności aminokwasów to nie ma równych przed roślinami na surowo (te, które się da na surowo): zawierają zarówno aminokwasy w stanie wolnym do bezpośredniego przyswojenia, jak i białka roślinne oraz żywe enzymy niezbędne do strawienia takiego pokarmu. Bilans energetyczny zawsze dodatni, a dzięki enzymom lekkie trawienie endogenne.

                  Do mięsa to my się NIE przystosowaliśmy i jakoś na to się nie zanosi. Gdybyśmy byli przystosowani do jedzenia mięsa, to na widok i zapach surowych flaków i krwi ciekłaby Ci ślinka bezwarunkowo.
                  Tym właśnie różnimy się od innych naczelnych. Konkretnie różnica ta zawiera się w tym, że człowiek nie produkuje pewnej formy kwasu sialowego (taki wielocukier) będącego częścią białek (tu jest o tym wzmianka http://www.wegetarianie.pl/Article26.html ).

                  Lubię

                • Jarku – piszę jeszcze raz, bo komentarz „nie wszedł” – albo sam go skasowałeś z uwagi na zamieszczony link.

                  Nie ma czegoś takiego jak bardziej lub mniej przyswajalne aminokwasy! To tak, jakby powiedzieć, że są standardowe cegły z których się łatwo buduje, oraz standardowe cegły, z których się trudno buduje… Aminokwas, to aminokwas, podstawowy budulec białek i zawsze będzie taki sam.

                  Mięso nie zawiera aminokwasów – zawiera białka zbudowane z aminokwasów. Mięso ma najbardziej ujemny bilans energetyczny przy pozyskiwaniu aminokwasów z białek – to wydatek energii i enzymów trawiennych i czyszczących organizm z odpadów metabolicznych (swoją drogą strasznie zakwaszających i często toksycznych).

                  Idealny pokarm dla człowieka, to taki, który ma dodatni bilans energetyczny, a najlepiej jakby składał się z wolnych aminokwasów, trochę białek plus enzymy niezbędne do ich strawienia endogennego – to masz tylko w surowych roślinach.

                  No, chyba że na widok i zapach flaków i krwi cieknie Ci ślinka… chyba że jesteś w stanie upolować chociażby wiewiórkę i zjeść ją na surowo w całości – tak, wtedy rzeczywiście byłbyś mięsożercą – ale nie jesteś, bo tym właśnie się różnisz od innych naczelnych w budowie białek (nie produkujemy pewnej formy kwasu sialowego, co inne zwierzęta), że takie jedzenie zawsze na dłuższą metę szkodziło, szkodzi i będzie szkodziło.
                  To, że zjadasz kotleta i jeszcze żyjesz zawdzięczasz tylko przezorności natury pozwalającej przetrwać gatunkom w sytuacji niedoboru właściwego pokarmu dla danego gatunku

                  Lubię

  22. Pominę Twój niski poziom kultury osobistej… „psy i koty karmione „po ludzku” tak samo po ludzku chorują: rak, cukrzyca itp. itd. – pomimo tego, że ich wątroby produkują ogromne ilości witaminy C…”…otóż chorują i będą chorować bez względu, czy będą jadły po „ludzku”, czy w swoim środowisku…taka jest „maniera” ssaków…tylko nieliczne gatunki są z tego „wyczyszczone”…z tą cytryną na śniadanie to było na poziomie przedszkolaka…zresztą tak jak z wapnem kilka postów wyżej…
    „Po zmianie diety i oczyszczeniu jelit – moje pracują rewelacyjnie, czego nie uświadczysz u osób zamulonych złogami kazeinowymi i gnijącym mięsem.”…rozumiem, że robisz sobie kolonoskopię co wieczór…
    …i tu wisienka: „W zasadzie to mam nadprodukcję serotoniny – to dzięki diecie obfitującej w banany i kaszę jaglaną zawierające ogromne ilości tryptofanu…. – inaczej to w ogóle nie chciałoby mi się tu włazić i pisać.”
    Jeśli masz nadprodukcję serotoniny to uważaj bo jest to śmiertelne…

    Lubię

    • Moja kultura osobista jest na wysokim poziomie – po prostu jej tutaj nie zastosowałem wobec bzdur, które wypisujesz.

      Nie, nie robię sobie żadnych kolonoskopii, nigdy też nie robiłem, bo i nie było potrzeby – znam inne metody nieinwazyjnego oczyszczania jelit, trwają dłużej ale są równie skuteczne.

      Choroby zwierząt karmionych wbrew ich naturze (ten syf z puszek i saszetek, sucha karma z wypełniaczem pszenicznym, karmienie kotów mlekiem krowim, itepe, itede) są zupełnie inne niż tych karmionych zgodnie z ich naturą.

      Tak, to z cytryną było na poziomie przedszkolaka – przecież musiałem się jakoś dostosować do rozmówcy.

      Nie jesteś w stanie w ogóle zauważyć wpływu jedzenia na zdrowie. Zapewne jak podjeżdżasz na stację paliw to też nie zwracasz uwagi z którego nalewaka tankujesz paliwo do auta…

      Wisienka była specjalnie dla ciebie – raz w życiu coś zdrowego byś zjadł…

      Lubię

  23. „Do mięsa to my się NIE przystosowaliśmy i jakoś na to się nie zanosi.”
    No i tu się mylisz…przystosowaliśmy się nawet do nitrozoamin, które są rakotwórcze dla zwierząt, a my nie mamy się czego bać…wynika to z tysięcy lat „grillowania” mięsa…więc prosty wywód…skoro te związki nam nie szkodzą pod wpływem obróbki mięsa to naturalne jest, że mięso też nie…

    Lubię

    • nitrozoaminy są rakotwórcze również dla człowieka i tego nie zmienisz………………………………..
      daj se na luz, bo nie ważne jak bardzo będziesz się wysilał to i tak nie zaśpiewasz – zawsze wyjdzie kwik….

      Lubię

        • Może i nie służy do oczyszczania ale jest często nieodłącznym elementem procesu… z którego na szczęście nie muszę korzystać, a zatem i znać jego niuansów

          Tak, kiedyś uważali, że Rad to panaceum, zaś heroinę na wszelkie dolegliwości sprzedawała firma Bayer…. dzisiaj co niektóre „orły” uważają, że nitrozoaminy są bezpieczne i są świetnym dodatkiem do chipsów i steków z grilla…

          Muszę cię rozczarować, ale swojej głupoty nie przeskoczysz, nie obejdziesz…

          Lubię

  24. „dzisiaj co niektóre „orły” uważają, że nitrozoaminy są bezpieczne i są świetnym dodatkiem do chipsów i steków z grilla…” następny dowód, że nie wiesz o czym piszesz…kto ku…uważa je za dodatek do żywności i dodaje nitrozoaminy do chipsów i steków z grilla? 🙂

    Lubię

  25. Absolutnie nie można przejmować się cholesterolem całkowitym powyżej 200, to jest wymysł przemysłu farmaceutycznego i chęcią sprzedawania jak największej ilości szkodliwych statyn. W żadnym wypadku nie powinno się patrzeć na „suche” wyniki tylko proporcje pomiędzy frakcjami i trójglicerydami. Jest ponadto wiele innych czynników ryzyka miażdżycy i chorób sercowo naczyniowych . Tu znajdziecie sporo info o cholesterolu i trójglicerydach i interpretacji wyników http://www.odzywianie.info.pl/przydatne-informacje/artykuly/art,cholesterol-i-trojglicerydy-interpretacja-wynikow-i-ich-proporcji-inne-czynniki-chorob-sercowo-naczyniowych.html

    Lubię

  26. zażywam statyny od sześciu lat/po zawale/, dużo teraz czytam na temat ich szkodliwości dla organizmu, czy mogę odstawić? Mój cholesterol znacznie przekracza dopuszczalne normy

    Lubię

  27. a ja sobie myślę, że dla lekarzy obciachem jest przepisanie pacjentowi suplementów. Dietetycy owszem powiedzą o Lenvitolu,czy witaminie d3, ale lekarz? Rzadkość! Bo po co skoro są bez recepty? I kto wie, że wystarczy podmienić w kuchni olej na zimnotłoczony lniany, który ma 50% kwasów omega 3.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s