Medycyna akademicka

Szczepienia dzieci i dorosłych – bardzo ważne komentarze świadomych rodziców z forum gazeta.pl

Szczepienia dzieci i dorosłych – bardzo ważne komentarze świadomych rodziców z forum gazeta.pl

Komentarze z portalu gazeta.pl:

cyt. „Zgodnie z tym co podają producenci szczepionek każda szczepionka chroni na max 5-10 lat przed zachorowaniem. Bez wnikania w szczegóły szczepień, które nie mają znaczenia dla mojego tutaj rozumowania, możemy więc uznać, że skoro ostatnie szczepienie obecnie jest w wieku 18 lat, to po max 10 latach, czyli w wieku 28 lat osobnik szczepiony ostatnio w wieku 18 lat nie jest już chroniony żadnym szczepiniem przeciwko żadnej chorobie, tak? Wobec tego wszyscy dorośli powyżej 28 roku życia żyją bez ochronnego działania szczepień, tak? Czy to nie dziwne, że nie zalewają nas epidemie gruźlicy, różyczki, świnki, odry, polio, wzw B i krztuśca?”

***

cyt. „Było tak: ugryzł mnie w łydkę pies kuzynki. Mały kundel podwórzowy. Nie mocno ale do krwi. Rana jakoś szczególnie zanieczyszczona nie była ale też nie została niczym odkażona, bo nic w okolicy nie było. Przyznaję ze wstydem, że nawet tego wodą z mydłem nie umyłam. Przelałam jakimiś perfumami na spirytusie ale to dopiero jakieś 2 godziny później, jak dotarłam do wujka, który ze środków odkażających dysponował tylko rzeczonymi perfumami (tak przynajmniej zeznał). Rana goiła się brzydko ale ja o niej zapomniałam na jakieś 6 tygodni. Po tym czasie zaczęły mnie w tej pogryzionej nodze (o pogryzieniu już nie pamiętałam) łapać potworne skurcze. Po kilku dniach dołączył się obrzęk. Taki jak w ciąży ale tylko w tej jednej nodze. Po dłuższym czasie (nie pamiętam już 2 może 3 tygodnie?) coś mi zaświtało, że to ta pogryziona noga. Zresztą, blizna była wciąż dość paskudna. I przez myśl mi przeszło, że to może być tężec. Udało mi się trafić (po prywatnych kontaktach) do PZH (obecnie NIH) z prośbą o badanie poziomu przeciwciał. Ichni ekspert potwierdził, że to może być tężec miejscowy (żaden z indagowanych przeze mnie lekarzy o takim nie słyszał nawet). Koniecznie chcieli mi podać dawkę przypominającą szczepienia p/tężcowi ale uparłam się, że na to mogę się zgodzić jedynie po badaniu poziomu przeciwciał, o ile będzie niski. Poziom przeciwciał wyszedł mi 30 razy większy niż minimalny uznawany za zabezpieczający przed chorobą. Dla mnie, ewidentny dowód na to, że właśnie kończyłam przechodzić tężec. Przypadłość ustąpiła całkowicie po ok. 6 tygodniach od pierwszych objawów. Nie leczyłam w żaden sposób.
Przeciwciała, z tego, co mi wiadomo, to w W-wie robią tylko w PZH (czyli NIH). Może zadzwoń do nich i zapytaj, czy ktoś to robi w Poznaniu. Powinni wiedzieć, bo to oni nadzorują choroby zakaźne na terenie całego kraju. To jest drogie badanie.”

***

cyt. „Zaskakuje mnie, że żaden lekarz z którym rozmawiałaś nie miał pojęcia o możliwości wystąpienia tężca miejscowego. Ale to tylko pokazuje ile oni wiedzą w ogóle. Szczepionkami odfajkowali ten rozdział i załatwione. No i wobec tego… kto wie ile mamy faktycznych przypadków tężca w Polsce? Podejrzewam, że takie przypadki jak twój mogą być w ogóle nie odnotowywane (bo ktoś w ogóle nie pójdzie do lekarza) lub nie zdiagnozowane jako tężec (nawet jeśli ktoś do lekarza trafi). Nie sądzisz? I może wtedy miast nastu przypadków na rok mamy kilkadziesiąt? A może nawet kilkaset?

I dzięki za PZH -> NIH. Masz rację, to na pewno dobry pomysł tam pytać gdzie można zrobić badania na przeciwciała.

I ciekawa jestem jak to jest z tym poziomem przeciwciał tutaj np. błonicy. Tj. ciekawi mnie czy to poszczepionkowo (chyba mało prawdopodobne po tylu latach co?), czy przechorowałaś bezobjawowo, czy normy przeciwciał są zaniżone (pod producentów szczepionek…?).”

***

cyt. „No i jeszcze taka myśl mnie naszła po przestudiowaniu kalendarza szczepień obowiązkowych, że zakładając, że szczepionka na tężec chroni np. ok. 5 lat to można by przypuszczać, że wiele dziec pewnie nie ma ochrony przeciwtężcowej w wieku między 11 a 14 rokiem życia. Dlaczego? Ano dlatego, że szczepionkę dostają w wieku 6 lat a potem dopiero w wieku lat 14. Osiem lat przerwy. A jak wiemy przeciwciała u jednych powstają, u innych nie, u jednych zanikają wcześniej niż u innych.”

***

cyt. „A ja bym chciała wiedzieć. Po części z powodów naukowych, po części z uwagi na zdrowie moje i moich dzieci. Kaakaa pisze, że takie badanie drogie jest. Nie znam póki co dokładnej ceny. Chciałabym jednak zrobić sobie badanie wszystkich przeciwciał i także dzieciom. Zwierzętom nie zaleca się często stosowania żadnych szczepionek dopóki są karmione (np. psy, koty, cielęta) bo z mlekiem matki dostają przeciwciała. Chciałabym więc wiedzieć czy ja moim dzieciom przekazałam np. przeciwciała przeciwko odrze skoro ją przechorowałam i na pewno przeciwciała mam. No i chciałabym wiedzieć jaki jest ich poziom u mnie, u nich. I super byłoby zrobić takie badanie np. teraz i potem za rok, za 2 lata, za 3… Po prostu by wiedzieć jak to się układa. Wiele chorób podobno także przechorowujemy bezobjawowo i nabywa odporność nie wiedząc o tym. Ja chorowałam tylko na odrę – w widoczny sposób. A może mam przeciwciała i na ospę i na krztusiec? Chciałabym sprawdzić. Ciekawi mnie to niezmiernie!

No i jeszcze apropo tężca..

A mianowice czytałam gdzieś, że nie sposób wytworzyć przeciwciała przeciwko tężcowi albowiem objawy chorobowe, które nazwano tężcem są spowodowane przez toksynę tj. truciznę, nie przez wirusa. A wobec tego są tacy, którzy uważają że nie można wytworzyć przeciwciał przeciwko truciznie. Że nie można uodpornić się na truciznę.”

***

cyt. „Kaakaa, uściślę przy twojej pomocy tylko to co ja wiem. ANA-toksyna to po prostu szczepionka, którą ew. podaje się tym zranionym, którzy z raną trafiają do lekarza, a którzy byli wcześniej szczepieni; zaś ANTY-toksyna to gotowe przeciwciała (surowica końska lub immunoglobulina ludzka). Zgadza się? ANTYtoksyna jest bardzo niebezpieczna, podobno u ok. 2% powoduje wstrząs anafilaktyczny. Ale podanie ANAtoksyny komuś kto nie był szczepiony wcześniej uznaje się za bezzsadne gdy osoba trafiła już do lakrza z raną, w której domniema się iż bytują w niej bakterie produkujące toksynę tężcową.

Mojemu synkowi zaproponowano ANTYtoksynę w szpitalu. Nie zgodziłam się. Oczywiście. W ogóle uważam że to ogromne (!!!) nadużycie proponować ANTYtoksynę, której podanie jest takie niebezpieczne jako zapobieganie tężcowi, chorobie, która tak rzadko się pojawia!”

***

cyt. „Chciałabym wiedzieć skąd maja takie dane bo osoby które biorą udział w badaniach szczepionek najczęściej są monitorowane przez 2 lata tylko. Poza tym o ile wiem badany jest poziom przeciwciał czy się utrzymuje i na jakim poziomie a nie czy dana osoba zachorowała na chorobę, na która została zaszczepiona. Ponieważ uważa się, ze osoby szczepione nie chorują na choroby, na które zostały zaszczepione, często są one źle diagnozowane. Musisz wziąć pod uwagę 2 rzeczy:
1. wysoki poziom przeciwciał nie jest równy odporności, to tylko jeden z wielu czynników, które się na nią składają.
2. szczepionki podnoszą poziom przeciwciał u około 60-90% (zależy od szczepionki) szczepionych
to są fakty które podawane są nawet na niektórych ulotkach, co do tych nie podawanych faktów trzeba wziąć jeszcze pod uwagę:
1. „point of entry” drogę którą podaje się szczepionkę- jesteśmy ewolucyjnie wyposażeni w systemy radzące sobie z patogenami jeśli dostają się one do naszego organizmu normalnymi drogami: przez skore, drogi oddechowe czy system pokarmowy. Szczepionki omijają te naturalne systemy defensywy,
2. prócz patogenów szczepionki zawierają cala listę substancji dodatkowych: aluminium, rtęć (prawie wszystkie na grypę nadal maja rtęć), formalinę, substancje zapobiegające zamrażaniu, obce białka.
3. wbrew pozorom szczepionki nie są sterylnie czyste, niemożliwe jest wyprodukowanie szczepionki robionej na tkankach zwierzęcych (czy ludzkich) i wyeliminowanie wszystkich innych wirusów czy bakterii które na tych tkankach rosną. Dlatego co jakiś czas na światło dzienne wypływają informacje ze serie szczepionki są wycofane z racji skażenia wirusami zwierzęcymi. Szczególnie chodzi tu o retrowirusy, które wbudowują się w DNA zwierzęce.

Wracając do twojego pytania: nie zalewają nas epidemie po 10 latach od szczepienia bo nie zalewają nas także jeśli wcale nie jesteśmy szczepieni. Uczę teraz dzieci w domu własne i należymy do grupy spotykającej się regularnie. W tej grupie jest 30 dzieci uczonych w domu, wszystkie prócz Kuby i chłopca, który ma autyzm nieszczepione. I kto choruje? Tylko ten chłopiec, który notabene stracił mowę 14 dni po szczepieniu MMR. Kuba już nie choruje, bo go leczymy od 3 lat z powodu powikłań poszczepiennych..”

***

cyt. „Kasiu, dziękuję bardzo za twoją odpowiedź. Wiesz, ja to pytanie, o to czy możemy uznać, że całość dorosłej populacji nie jest „chroniona” szczepieniami, zadałam trochę prowokacyjnie. Bo jakoś nikt o tym nie mówi. Większości wydaje się, że żyją w dobrym zdrowiu tylko dzięki wspaniałym osiągnięciom medycyny, w tym dzięki szczepionkom.

Okres istnienia przeciwciał podałam ot ak, zaokrąglając by uwypuklić dalsze rozumowanie. I wiem, tak jak i ty, że jakiekolwiek dane są raczej domniemane niż naukowo dowiedzione. Ale dziękuję jeszcze raz za upewnienie mnie w tym co wiem.”

***

cyt. „No właśnie – też mi ostatnio chodzi po głowie temat szczepień u dorosłych – nie znam dorosłej osoby, która by się doszczepiała na cokolwiek od czasów szkolnych. Nie spotkałam się również z przypadkiem, aby jakiś lekarz o tym przypominał. Czytam sobie, że większość szczepień uodparnia na pięć do ośmiu lat, wychodzi mi zatem, że właściwie całe dorosłe społeczeństwo nie jest uodpornione. Co śmieszne, dorośli na ogół ciężej przechodzą choroby wieku dziecięcego, więc tym bardziej powinni mieć te straszliwe powikłania, którymi się straszy wyłącznie matki a potem jakoś o tym zapomina. Notabene moja córa w zeszłym roku trzy razy miała kontakt z ospą – wszystkie chore dzieci były szczepione, moja nie i tylko ona nie zachorowała…”

***

cyt. ”

Koleżanka szczepiła ostatnio swoje dziecko – niestety nie pamiętam na co (18mcy), ale wiem, że to była druga dawka – pierwszą kupiła skojarzoną, drugą dziecko dostało bezpłatną, to były trzy zastrzyki. I tak się zastanawiam, jak wpływa na organizm i na odporność podanie dwóch różnych szczepionek.
Poza tym – jak to jest z dawkami, czy ja słusznie mniemam, że np. noworodkowi o wadze dajmy na to 2,8kg i takiemu 4,6kg podaje się tę samą dawkę szczepionki? Lekarka w przychodni nie pytała o wagę dziecka, nie zważyła małej na miejscu. O ile ja pamiętam, to kiedy szczepiłam kota, dawka szczepionki była uzależniona od jego wagi, tak samo zresztą jak i innych leków – z dziećmi tak nie jest? Sorry jeśli pytanie jest naiwne, nie mam w temacie szczepień dzieci żadnego doświadczenia.
My trafiliśmy na bardzo sensowną pediatrę – wielbicielka ziołolecznictwa z delikatnym podparciem lekami, wszystko w równowadze. Kiedy dowiedziała się, że nasza córka jest nieszczepiona zaprosiła nas na długa rozmowę, pytała dlaczego (ale bez agresji), pytała, czy i jak wzmacniamy odporność dziecka i uszanowała nasze zdanie. PROSIŁA, żeby się zastanowić nad WZW, tężcem i meningokokami, bo stwierdziła, że kiedy pracowała w szpitalu meningokoki przysporzyły jej paru siwych włosów. Generalnie stwierdziła, że całą resztą możemy się nie przejmować, może jeszcze ewentualnie różyczką, ale to już w wieku „rozwojowym” jeśli dziecię wcześniej nie przechoruje. I, że cały obowiązujący w naszym kraju kalendarz szczepień jest do wymiany i przede wszystkim do rozciągnięcia na dużo dłuższy czas – podobno swoje dzieci zaszczepiła, ale też później niż to było zalecane i też nie na wszystko. Mówiła też, że za każdym razem, kiedy rusza jakaś kampania reklamowa szczepień np. na rotawirusy ma poczekalnię pełną załzawionych matek, rozpaczających nad tym, że do tej pory nie zaszczepiły i są wyrodne i pewnie dziecko zaraz umrze – i nie sposób takim rodzicielkom wytłumaczyć, że wszystko jest OK – siła reklamy jest przepotężna.
Moja Bianka była na cycku dwa lata, bardzo dużo przebywa na dworze (zwłaszcza w lesie) niezależnie od pogody, żre co popadnie, najchętniej z ziemi, w domu nie jest za czysto. Od urodzenia spała z kotem. Po domu biega zazwyczaj bez skarpet – mamy 15 stopni w porywach do 16, w lecie też nie sposób jej namówić na założenie butów – lata wszędzie boso. Nie stronimy od ludzi, nie robię problemów jak ktoś na nią kichnie, bawi się z przeziębionymi dziećmi. Póki co, nic nie robi na niej wrażenia – nie wiem, czy akurat właśnie powyższe czynniki mają wpływ, zapewne choroby zaczną się jak pójdzie do przedszkola – ale nie o to mi chodzi, żeby w ogóle nie chorowała, bo mam wrażenie, że to też buduje odporność, tylko, żeby jej organizm umiał sobie w miarę łatwo poradzić. Do tej pory miała dwa katary – leczone inhalacjami i solą fizjologiczną. Chyba wolę, żeby wszystkie te straszliwe choroby wieku dziecięcego przechorowała, jakoś mam wrażenie, że organizm łatwiej sobie z nimi poradzi niż ze szczepionkami.”

Reklamy

1 odpowiedź »

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s