Umyślne wykańczanie ludzi w placówkach ochrony zdrowia w III RP

Dostałem w komentarzu, o placówkach opieki pacjentów terminalnych:

cyt. „Warto się np przyjrzeć bliżej placówkom leczniczo-opiekuńczym. Wychudzeni pacjenci, a często i odwodnieni. Mam doświadczenie, bo ktoś bliski jest w takim ośrodku i cały czas trzeba być czujnym i kontrolować leki.
Tak naprawdę, mimo ,że jesteśmy tam codziennie to jest to non stop walka o odsuwanie niepotrzebnego psychotropu.Mamy wrażenie, że psychiatra chce koniecznie położyć osobę chodzącą. Pisanie skarg też niewiele daje, bo lekarz broni lekarza.Po jakimś czasie po cichu psychiatra zmienia znów lek i obserwując osłabienie u chorego , reagujemy,a lek przestaje być podawany. Ten schemat powtarzamy bezustannie od 2 lat.Tak np.psychiatra przepisuje osobie starszej w upalne dni promazynę, Kończy się leżeniem pod kroplówką i prawie omdleniem. Potem ponawia to samo w mroźne dni. Musimy interweniować.Wystarczy wejść na stronę informacji o lekach, by przeczytać, że tego leku nie podaje się osobom w tym wieku i nie wolno zwłaszcza go podawać w upały i mrozy.

Potem znów po jakimś czasie widzimy, że coś jest nie w porządku. I kolejny raz nam wmawiają, że to pewnie postęp choroby ( Alzheimer). Leku na tę chorobę się nie podaje, bo ponoć w tym wypadku i tak już w wym stanie choroby nie pomoże. Taka była opinia sprowadzonego lekarza neurologa na naszą prośbę. Odkrywamy jednak, że pacjent dostaje pridinol, czyli lek na chorobę Parkinsona, której nigdy nie miał. Jest wysypka na plecach,ropienie oczu i coraz większe osłabienie , w tym niemożność utrzymania się na nogach. Interweniujemy, gdy odkrywamy co się dzieje.Lekarka się z nami kłóci, że ona wie lepiej, jaką chorobę leczy. W końcu uznaje swoją pomyłkę i wykreśla lek. Od razu widać poprawę.i z osoby leżącej znów staje się chodzącą. Psychotropy zostają odsunięte i nagle ożywienie chorego..Nie pada oczywiście nawet słowo “przepraszam” z ust pani doktor. Ostatnio częściej zdarzają jej się takie pomyłki, ale to koleżanka pani dyrektor placówki, więc czuje się tam dość pewnie , mimo wieku ( 70 lat). Słyszałam o kilku przypadkach podawania leku na inną chorobę. To nie był więc sporadyczny wypadek pomyłki lekarza. Słyszałam też o pomyłce pielęgniarek , na szczęście wykrytej przed podaniem leków pacjentom.

One nieraz same dozują większe dawki leków ,, niż zalecone przez lekarza, a to po to,żeby mieć święty spokój. Zwłaszcza w weekendy widać snujące się po korytarzach otumanione “ludzkie kukiełki”, biedne i bezradne jak dzieci. Część jest wcześniej pakowana do łóżek i można sobie spokojnie posiedzieć przy kawce , czy na balkonie z papierosem.Ja nie twierdzę, że to łatwa praca,ale dużo można zobaczyć, będąc codziennie..Z moich obserwacji wynika, że ludzie , których rzadko ktoś odwiedza bardzo się zmieniają pod wpływem leków psychotropowych. Pielęgniarki mają świadomość tego co robią i co podają. Niektóre potrafią powiedzieć wprost, że to one muszą dostosować lek w zależności od tego, w jakim stanie jest pacjent. Nieraz dają mniej,a nieraz więcej. Czasem też kłamią, że nic nie podały,ale zgarbione plecy i twarz bliskiej osoby mówią, że to wynik podania np. haloperidolu. czy rispoleptu. Powinny być wdzięczne, gdy przychodzimy, bo odpada im część prac pielęgnacyjnych przy chorym,ale widać, że jest inaczej.
Teraz w kontekście przeczytanego artykułu, zastanawiam się, czy chodzi tu tylko o pomyłki, czy celowe działania psychiatrów.lawirujących tymi lekami, by wywołać zaplanowane działanie, jak choćby z osoby chodzącej uczynić roślinę.”

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s