Bareizmy

O łajdactwach ekonomii i praniu mózgu młodego pokolenia. Moja ofensywa na demotywatory.pl – to był dobry pomysł!

Dwa moje demotywatory dotyczące spraw ekonomicznych i społecznych na głównej:

Pierwszy
Drugi

Zaobserwowałem ciekawe zjawisko. Otóż:

-nawet pod przytomnymi komentarzami odnośnie tragicznej sytuacji polskiej gospodarki, pojawiały się wpisy lobbujące i utrwalające bagno III RP.
-wpisy te były wręcz kalką, wierną kopią gazetowych bredni, pisanych przez kryminalnych dziennikarzy w celu ogłupiania Polaków.
-wpisy te świadczą o istnieniu pewnej plagi we współczesnych społeczeństwach – plagi braku myślenia, braku autorskich opinii.
-kiedyś było nie do pomyślenia, by normalny młody człowiek popierał korporacje, rząd, system. Dziś młodzi ludzie zapatrzeni w prawackie czy lewackie, akademickie regułki, brylują rzekomą „dobrą znajomością ekonomii” i próbują mnie punktować bredniami z keyensowskich książek czy neoliberalnych gazet.
-nie widzą oni, że współczesna ekonomia jest czysto umowna, wirtualna, i ma niewiele wspólnego z życiem. Ta ekonomia to ekonomia neokonserwatysty i racjonalisty, Keyensa. Została stworzona po to, aby ułatwić niecne sprawki rządom, korporacjom i szemranym biznesmenom.
-czemu młodzi ludzie popierają tak nieludzki system? Przede wszystkim, keyensowskie regułki brzmią bardzo mądrze, uczenie. Ludzie wklejające te regułki starają się udowodnić, jakimi to oni są obrońcami wolnego rynku, próbują udowodnić, że są oczytani i obeznani w wielkim świecie. Wiadomo, że obecny materializm promuje towarzyski salon z diamentami, błyskotkami, ciuchami z najdroższych butików i najdroższymi alkoholami. Taki trend musi generować Keyensowskie, pseudo ekonomiczne skrzywienie.
-Ci młodzi ludzie nie patrzą na to, że nie będą mieli emerytury, że nie będzie ich stać ani na wynajem mieszkania, ani na kredyt hipoteczny na 30 lat. Oni w ogóle nie zastanawiają się nad przyczyną tego stanu rzeczy, tylko mechanicznie negują to, co mam do przekazania. A negują tylko dlatego, że w mediach słyszeli inaczej. Dziś rolę myślenia i autorskiej opinii przejęły liczne „eksperty”, których jest coraz więcej. Obecnie eksperci wtrącają się nawet w takie rzeczy, jak wybór odpowiedniej pasty do zębów czy żelu / mydła pod prysznic! Gdyby nie te „eksperckie” reklamy, to dzisiejszy zlobotomizowany euro-goj nie byłby w stanie nawet dupy se umyć.

Stenogram z dyskusji z demotywatorów:

Tandor92:
29 lutego 2012 o 20:59
Osobiście już wolę akcyzę od paliwa niż całą resztę. Nie, akcyzy od fanaberii nie powinno być, bo po co? Państwo nie jest rodzicem aby kijem i marchewką zachęcać i zniechęcać do czynów. Moje życie, moja sprawa. Akcyza od paliwa ma jakiś sens, z niej utrzymywane są drogi. Za drogi płacą ci, którzy z nich korzystają. Oczywiście, nie jest to doskonałe rozwiązanie, bo posiadacze spalinowych urządzeń jak kosiarki też muszą się do tego dokładać, ale nie jest to duży odsetek. Oczywiście druga sprawa, że drogi są w koszmarnym stanie, a dodatkowo trzeba płacić za autostrady. Nie mniej wolę aby za korzystanie z rzeczy płaciły tylko osoby które z nich korzystają. A tak w ogóle jestem za prywatyzacją dróg, wtedy akcyza nie była by potrzebna, i właściciele sami by wymyślili sposób naliczania opłaty.

Jarek Kefir:
29 lutego 2012 o 21:03
@tandor – i kto miałby tymi drogami zarządzać? przypuszczam, że byłoby tak samo jak z żydowskimi właścicielami kamienic. Otóż po reprywatyzacji danej kamienicy, nowy właściciel, prywaciarz, podwyższa czynsze kilka – kilkanaście razy, i w inny sposób uprzykrza życie lokatorom. albo po prostu eksmituje ich na bruk. jedna działaczka społeczna, Jolanta Brzeska z  Warszawy, została zamordowana przez takich chciwych prywaciarzy – bo nie dało się jej wypier…ić z prywatnej kamienicy.

Tandor92:
29 lutego 2012 o 21:07
Właściciele? To samo można było powiedzieć o sklepach 40 lat temu. „Łolaboga, a co jak prywaciarz będzie sprzedawać chleb z trocinami za 10000 zł i zrobi zmowę cenową z innymi? Państwo musi trzymać piecze nad sklepami i cenami”. Wiesz, za komuny były panie, które robiły recepty na produkty. Jeżeli nie było recepty na danie, nie można było tego serwować. Obecnie tego nie ma, a jakoś ludzi nie narzekają.

Jarek Kefir:
29 lutego 2012 o 22:24
to zainteresuj się tematem zanieczyszczeń chemicznych i różnych odpadów poprodukcyjnych w chlebku pieczonym przez prywaciarza, który ma kasę, by przekupić sanepid i wszelkie inne instytucje. wiesz, ten chleb z domieszką trocin byłby dużo zdrowszy niż obecnie sprzedawany szajs, który wkrótce może świecić w ciemnościach. bo kodeks żywnościowy, który zaakceptowała Polska, dopuszcza poddanie żywności radiacji – czyli napromieniowaniu. zmacznego!

Tandor92:
29 lutego 2012 o 23:05
Kupuję to co mi odpowiada. Jeżeli ty uważasz konsumenta za bezmyślnego zombie łapiącego wszystko co ma w zasięgu ręki to spoko, może ty taki jesteś, ja nie. Nie kupuje produktów nie spełniających moich oczekiwań. Jeżeli zawartość nie jest zgodna z opisem to reklamuje i kończę współpracę z dana osoba/firmą i idę do konkurencji. Państwowe sieci sklepów mają ten sam, mierny poziom.

Jarek Kefir:
wkrótce 100% żywności będzie modyfikowana genetycznie. farmer z Kanady produkujący dobre produkty, wykrył w swoich roślinach obce geny, syngenty i aventis. zawędrowały one z sąsiedniego pola GMO. to naturalne, że pyłki roślin migrują w powietrzu i z pszczołami, na dziesiątki kilometrów. w Sudanie na Afrykanach testowali tego typu żarcie – eksperymentalne. spowodowało to „epidemię śmiechu” – napady śmiechu, zaburzenia świadomości, zgon. i teraz wyobraź sobie, że tego typu żarcie – zombie będzie jedynym dostępnym, bo skażenie genetyczne jest trwałe, nieodwracalne. dobrych produktów spełniających twoje oczekiwania nie kupisz, bo ich nie będzie. poza tym: myślcie, ludzie. nie wklejajcie gotowców ctr+c i ctrl+v z gazet i pseudoekonomicznych szambomediów.

—————————————–

sla:
29 lutego 2012 o 22:37
@Jarek Kefir – Tylko cenę wynajmu mieszkań określa popyt oraz ich właściciele, nie zaś państwo.

Jarek Kefir:
29 lutego 2012 o 22:49
@sla – z jakiej gazety jest ta akademicka regułka? większość obecnej ekonomii ala’ Keyens to nic innego, jak sztuczne regułki akademickie z dupy wzięte, które kompletnie nie pasują do życia. służą one tylko usprawiedliwianiu obecnego schamienia i okradania zwykłych ludzi z ostatniego grosza. a naiwni – czy to prawaczki, czy lewacy – to powtarzają. ludzi byłoby stać na wynajem mieszkań, gdyby dobrze zarabiali.
pytanie będące absolutnym tabu w polskiej polityce – dlaczego Polacy za taką samą pracę zarabiają pięć, dziesięć razy mniej niż na Zachodzie? to także nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego. jest to związane z manipulacją ekonomią na korzyść koncernów i eksporterów, a nie z samą zdrową ekonomią.
co do cen mieszkań: państwo mogłoby budować tanie mieszkania, gdyż w Polsce brakuje ich kilku milionów. ale nie, bo zaraz GW czy GP podniosły by kwik, że to socjalizm i rozdawnictwo. więc kupujcie Polaczki mieszkanka za 500.000 złotych, przy zarobkach maksimum 3000 złotych ( czyli: 500 funtów – za taka kasę Angol by nawet nie splunął!).

sla:
29 lutego 2012 o 23:33
Chwila… Najpierw mówisz, że ceny mieszkań są za wysokie, teraz zaś – że pensje są za niskie.
Poza tym, dlaczego państwo ma komukolwiek sponsorować mieszkanie? Niby za co? Prywatni inwestorzy budują zarówno apartamenty, jak i tańsze mieszkania by zaspokoić zbyt. Jednak nie sprzedadzą ich poniżej kosztów – czemu mieliby to robić? Z tego, co się orientuję, to mieszkania obecnie się nie sprzedają, ceny ich spadają.Zarobki maksimum 3k/mc? Nie znasz nikogo, kto zarabia więcej?

Jarek Kefir:
1 marca 2012 o 0:42
naiwne małolaty najpierw się naczytają pseudoekonomicznych regułek ze szmatławców, i próbują tym zaszpanować.. że niby wiedzą więcej. tylko co z tego, skoro jego nie będzie stać nawet na  kredyt hipoteczny, podczas gdy Angol czy Szwab za lżejszą pracę po kupnie mieszkania planuje kupno drugiego samochodu, dla żony. jeszcze raz apeluję: myślcie trochę. to, że znasz osobę, która zarabia 4 koła na miesiąc – nic nie znaczy. ja też znam takie osoby, np w budowlance. tam panują PRAWDZIWE ZASADY EKONOMII, a nie wirtualnej pseudo ekonomii Keyensa, z zasadami z dupy wziętymi. otóż w budowlance jest prosta sprawa – nie ma pracowników, bo wszyscy spieprzyli na zachód, więc chcą zachęcić ludzi wysokimi pensjami. zdrowe zasady, wszystko wiadomo – operator koparki zarabia 8 koła na miesiąc plus dodatki i nie chce wyjeżdżać.
tymczasem w biurze obok tej budowy dwóch pracowników biurowych i dwóc fizycznych przynosi prywaciarzowi dochód 150.000 złotych na miesiąc. ale co z tego, skoro cwany prywaciarz płaci tym ludziom po 1500 zł, bo za bramą już czekają kolejni na te stanowiska. obecne ceny mieszkań też mają niewiele wspólnego z ekonomią, raczej z machlojami i przekrętami wielkiego biznesu / rządu wokół tej ekonomii. mieszkania są dziś sprzedawane daleko powyżej kosztów budowy / amortyzacji. mieszkania się nie sprzedają z prostego powodu – prywaciarze (developerzy) przyssani także do państwowego koryta, życzą sobie o dwa razy za dużo za ich ciasne klitki, a ludzie wstrzymują się z kupnem, bo tracą pracę, nie mają na to pieniędzy. o ile spadają ceny mieszkań? widziałem ofertę na dalekim przedmieściu – jeden metr kwadratowy za 4900 złotych.

————————————————-

Przybor1995:
1 marca 2012 o 0:33
Autorze: socjalizm to g*wno. To on rozwala systemy. Czy myślisz, że gdyby minimalna pensja była zerowa, emerytura nieobowiązkowa, nie byłoby zasiłków i rent, to dług byłby wyższy? Obecnie wynosi (wbrew temu, co jest napisane) nie 4 biliony, a 1,6 biliona. Natomiast w (przykładowo) XIX-wiecznych stanach wynosił zero, bez rent/emerytur/pensji minimalnych, a kraj rozwijał się jak żaden inny. Pieniądze nie biorą się znikąd. Jeśli jakiś Grek-urzędnik dostaje kasę za siedzenie na d*pie, to dostaje czyjąś kasę – najczęściej takiego Polaka/Niemca/Francuza. Jeśli by wprowadzić coś podobnego w Polsce, to UE rozleciała by się 2 razy szybciej, a my byśmy zbankrutowali, więc zastanów się, czy lepiej dostawać kasę za nic, czy mieć możliwość sobie na nią zapracować. Podsumowując – demot bez sensu, prezentujący bardzo płytkie myślenie, opierające się na tym, że najważniejsze są pieniądze. Za Gierka też było dobrze, tylko teraz trzeba to spłacać.

Jarek Kefir:
1 marca 2012 o 4:56
młody człowieku. przedstawione przez ciebie regułki będą dobre wyłącznie na sprawdzian z przedmiotu ekonomicznego, bądź podczas sesji na ekonomii. do życia ma to się nijak, wszystko co przedstawiłeś można wypunktować i obalić. choćby długi Gierka – za pożyczone pieniądze była kolejna industrializacja i budowa gospodarki. wszystko co wybudowali nasi ojcowie za Gierka, zostało rozj…e w pięć lat po 1989 roku. gdyby to unowocześnić, zamiast zamykać – bylibyśmy gospodarczym mocarstwem, a przynajmniej narodem silnym gospodarczo. co do reszty akademickich, gazeto-wyborcych regułek: przerabiałem to, zarówno w ogólniaku, jak i na pierwszym roku studiów pod postacią różnych klonów ekonomii. wszystko to można obalić podając przykłady z życia – tu i teraz. bo dzisiejsza ekonomia to domena życzeniowa, wirtualna, zdehumanizowana i oddalona od tego życia. to rządy, korporacje i pracodawcy tworzą ekonomię pod swoje widzimisię.

——————————————-

VAT, podatek, marża, akcyza… – sposobów na wyciągnięcie pieniędzy z naszych kieszeni państwo i handlowcy mają mnóstwo. Pół litra pewnej wódki w sklepie kosztuje 21 zł. Ale koszt produkcji tego alkoholu to raptem 1,8 zł. Reszta to właśnie marże i podatki. To one podbijają ceny w naszych sklepach. Zobacz, za co tak naprawdę płacisz.

Za metr mieszkania płaci się ponad 7 tys. zł. Ale faktyczny koszt budowy wynosi 4,5 tys. zł. W cenie jajka – 45 groszy za sztukę – też są uwzględnione gigantyczne marże, bo realny koszt liczy się na 29 gr.
Chyba nie sposób znaleźć teraz w księgarni książkę poniżej 20 zł. Tymczasem koszt jej wydrukowania, edycji oraz honorarium dla autora to zaledwie 10 złotych. Reszta to zyski wydawnictwa i księgarń. Tak jest ze wszystkim, co kupujemy. Ale nie tylko. Gigantyczne marże i podatki znacznie podwyższają raty kredytów, ceny wycieczek zagranicznych itp.

My zaciągamy w nieskończoność pasa, a władza musi go rozpinać, bo dobrze się tuczy na podatnikach. Nowe limuzyny, komputery, bilety lotnicze, telefony, elektroniczne gadżety – gdy przegląda się listę zakupów i zamówień, jakie składają Sejm, rząd i państwowe instytucje, można dostać zawrotu głowy. Są też premie, nagrody i pieniężne bony na święta

A kto za to płaci?! Wiadomo – społeczeństwo. W dziedzinie dojenia podatników władza ma naprawdę liczne sukcesy. I coraz mniej wstydu.
No bo po co posłom gadżeciarskie komunikatory za 400 tys. zł? Nie wystarczą im laptopy i tablety, czyli przenośne komputery, które im zafundowaliśmy (choć nie pytali nas o zgodę)? Czy premier, który obiecywał latać rejsowymi liniami, na weekend do domu rzeczywiście musi podróżować rządowym samolotem na 80 osób? Taki weekendowy wypad kosztuje ok. 22 tys. zł, a samolot – poza szefem rządu i załogą – wozi tylko… powietrze. Jak więc wierzyć Donaldowi Tuskowi (56 l.), który opowiada, że nie jest rozrzutny?! – Jestem tanim premierem, jeżeli chodzi o koszta, jakie ponosi podatnik – mówi.

>>> Mamy gorzej, bo nie jesteśmy z Warszawy

– Ludziom coraz trudniej tłumaczyć, że muszą oszczędzać, gdy władza tego nie robi. Zaczynają się buntować. Nie godzą się na kolejne podwyżki, bo zarabiają po polsku, a ceny w sklepach są europejskie – przyznaje były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego prof. Krzysztof Rybiński (45 l.). – Władza każe Polakom zaciskać pasa, a sama sobie nie żałuje – dodaje profesor.

Dla władzy podwyżki
500 zł dla parlamentarzystów

Sejm przyznał posłom dodatkowe pieniądze na prowadzenie biur poselskich. Dzięki temu co miesiąc mogą liczyć na 12 150 zł
Prawnik dla posłów za 10 000 zł
Marszałek Sejmu Ewa Kopacz (56 l.) chce co miesiąc dawać każdemu klubowi parlamentarnemu dodatkową kwotę na zatrudnianie prawników, którzy mieliby pomagać w tworzeniu projektów ustaw
Limuzyny dla Sejmu za milion
W tym roku Kancelaria Sejmu chce kupić sześć samochodów osobowych, dwa vany i jedno auto dostawcze
Loty dla marszałek Sejmu za milion
A dokładnie za 1,17 mln zł. Tyle mają pochłonąć w tym roku podniebne wojaże marszałek Sejmu Ewy Kopacz (56 l.)
Loty premiera
Tylko w ubiegłym roku premier Donald Tusk (55 l.) do Gdańska i z powrotem latał 68 razy. Wszystkie loty szefa rządu pochłonęły 2,7 mln zł
Gadżety dla polityków
Telefony komórkowe, laptopy i tablety to nie wszystko. Kancelaria Sejmu chce kupić specjalne elektroniczne komunikatory dla posłów, za pośrednictwem których mają otrzymywać np. informacje o posiedzeniach komisji sejmowych. Koszt: 400 tys. zł
Limuzyna dla ZUS
Instytucja, która powinna dbać o emerytów i rencistów, skwapliwie dba też o swoje wygody. Na niecałe cztery lata planuje wynająć limuzynę, której nie powstydziłby się żaden prezes prywatnej firmy. Chodzi o auto klasy E, czyli bardzo wysokiej. Może to być audi A6, bmw serii 5 albo jaguar.
Telefony komórkowe dla władzy
Kancelaria Premiera chce zaopatrzyć swoich pracowników, a także tych z instytucji podległych premierowi w nowe telefony komórkowe. Zapłacimy za to ok. 21 mln zł.
Ubrania dla pierwszej pary
52 000 zł – To łączny koszt zakupu ubrać na oficjalne spotkania i uroczystości dla Bronisława (60 l.) i Anny (59 l.) Komorowskich. Żeby para prezydencka reprezentowała nas godnie, płacimy wszyscy.
Loty prezydenta
W ubiegłym roku loty prezydenta kosztowały podatników 1,4 mln zł. Kwota nie obejmuje przelotu do Chin. Kancelaria Prezydenta wynajęła wówczas cały samolot.

A nam tylko drożyzna

Drożyzna w sklepach
Przez podwyżkę podatku VAT z 22 na 23 proc. zdrożała przede wszystkim żywność. Podobnie jest z ubrankami dla dzieci, tu podatek podniesiono z 8 aż na 23 proc.
Wyższa składka rentowa
Od lutego z 6 do 8 proc wzrosła płacona przez pracodawców składka rentowa. Większe wydatki na pracowników mogą oznaczać, że pracodawcy nie będą zatrudniać nowych osób, a nawet ograniczać zatrudnienie
Benzyna po 6 zł
Rząd podwyższył akcyzę na ropę z 1048 zł do 1196 zł na 1000 litrów. Jak wyliczyli eksperci, przejazd samochodem osobowym 100 km będzie nas teraz średnio ok. 1,2 zł więcej
Papierosy w górę
Od nowego roku obowiązuje wyższa o 4 proc. akcyza na papierosy. Oznacza to, że średnio jedna paczka zdrożała o 90 groszy
Krocie za przedszkola
Rodzice posyłający dzieci do przedszkoli mogą liczyć już tylko na 5 a nie 8 darmowych godzin opieki nad potomkiem. Za resztę muszą dopłacić.

Jeśli uparci Polacy nie zechcą pracować do późnej starości, rząd straszy, że będzie musiał bronić państwa przed finansową katastrofą, sięgając po drastyczne środki. Co nas czeka? Nagły skok podatków – czyli drożyzna, wyższe składki na ZUS – czyli obniżka pensji oraz cięcie emerytur o połowę – czyli wpędzenie milionów starszych ludzi w skrajną nędzę. Gdy premier Donald Tusk (55 l.) roztoczył tak katastrofalną wizję przyszłości, rzecznik rządu Paweł Graś (48 l.) jak gdyby nic zaprosił do konsultacji społecznych w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego do 67. roku życia.

Z sondażu Millward Brown SMG/KRC dla TVN24 wynika, że aż 85 procent Polaków jest przeciwna podniesieniu wieku emerytalnego. I dziwne, że rząd się dziwi. Bo nawet już wierni od lat wyborcy Platformy Obywatelskiej, o czym świadczą ostatnie sondaże, przestali wierzyć w to, co mówi premier Tusk.
Obiecywał odchudzenie administracji, a liczba urzędników rośnie. Zwykłym ludziom pensje zamroził, a pozwala, by ministerstwa rozdawały sobie milionowe nagrody – utrzymanie urzędników kosztuje nas już dziesiątki miliardów złotych rocznie. Miały być niższe podatki, a podniósł VAT, akcyzy i składki na ZUS. A teraz, zamiast konsultacji społecznych w sprawie podniesienia wieku emerytalnego, Polacy usłyszeli straszenie nędzą i drożyzną. Chyba Donald Tusk nie spodziewał się takiego oporu i stracił instynkt sprawnego dyplomaty – jego ostatnie publiczne wystąpienie i wizja obcięcia płac i emerytur, jeśli nie zgodzimy się pracować dłużej, ociera się wręcz o szantaż. Straszenie z pewnością Polaków nie przekonało do zgody na dłuższą pracę, a tylko jeszcze bardziej rozsierdziło. – To chwyt poniżej pasa. Premier powinien tłumaczyć, rozmawiać, szukać innych rozwiązań, a nie nas straszyć. To oburzające – mówi Bożena Kulikowska (45 l.) ze Świdwina.

Opozycja i związkowcy żądają referendum w tej sprawie. Dziś w Sejmie delegacja NSZZ „Solidarność” ma złożyć prawie 1,5 miliona podpisów pod obywatelskim wnioskiem przeprowadzenia takiego głosowania.

Jeśli nie zgodzimy się dłużej pracować, to:

Podatek VAT zostanie podniesiony o 8 punktów procentowych
300 zł
Podniesienie stawki VAT z 23 do 31 procent oznacza nagłą drożyznę. Za samą żywność przeciętna rodzina zapłaciłaby miesięcznie o 300 złotych więcej. – To miałoby dla gospodarki dramatyczne skutki. Ceny poszybowałyby ostro w górę. Siła nabywcza pieniędzy, którymi dysponują Polacy, zaczęłaby spadać. Ludzie ruszyliby na zakupy za granicę, w efekcie trzeba by zamknąć granice – przewiduje ekonomista Marek Zuber.
Składka emerytalna wzrosłaby z 19,5 do 30 procent pensji
200 zł
Tak drastyczna podwyżka składki emerytalnej, opłacanej z każdej pensji, czy to pracownika na etacie, czy też prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą, oznacza znacznie większe koszty pracy. A to z kolei skutkować będzie automatyczną obniżką wynagrodzeń – co najmniej o 200 złotych. A im ktoś zarabia więcej, tym większe byłoby cięcie pensji. Firmy musiałyby zredukować wynagrodzenie lub zwolnić część pracowników, inaczej by splajtowały. Efekt: niższe pensje i wyższe bezrobocie.
Wszystkie renty i emerytury zostałyby obniżone o połowę
700 zł
Obcięcie wszystkich świadczeń o połowę oznaczałoby, że kilka milionów starszych osób w Polsce dostanie nie więcej niż 700 złotych miesięcznie. Już dziś emerytury nie starczają większości Polaków na opłacenie wszystkich rachunków – co trzeci nie daje rady wykupować wszystkich leków. Z połową emerytury miliony znalazłyby się w skrajnej nędzy, głodujące i wyrzucane na bruk z nieopłacanych mieszkań. (fakt.pl)

Reklamy

5 odpowiedzi »

  1. Nie wiem skąd się wzięła Sla ale mówi ,jak /łagodnie/ wyprana z orientacji co do realiów. Kwestia mieszkaniowa w jej odbiorze : ” prywatni inwestorzy budują zarówno apartamenty,jak i TAŃSZE MIESZKANIA żeby zaspokoić popyt „. Cudnie zagrana naiwność . Owe tańsze mieszkania za np 130. tys są TEŻ NIEDOSTĘPNE DLA MASY MŁODYCH RODZIN ,gdzie np. tylko jedno pracuje / nie ze swojej winy/.Dwoje pracujących może spróbować wziąć kredyt i utonąć w razie pecha / choroby, utraty pracy/.Cały twój materiał wstępny kefir jest OCZYWISTYM ODDANIEM RZECZYWISTOŚCI . Problem w tym ,że połowa narodu to 1/ urzędnicy z zapewnionym stałym dochodem – 98% tychże to zatrudnieni „nepotystycznie” oraz ich dzieci, 2.ustawieni emeryci niektórych resortów oraz ich dzieci ,3. Właściciele prywatni…hm, z dziada pradziada i ich dzieci,4. Przedstawiciele wolnych zawodów – wspomagani pochodzeniem i jeszcze trochę innych. Ale to jest moim zdaniem połowa narodu i oni nie zgodzą się NA MNIEJ A rząd o tym wie i zawsze pokieruje zmianami ustawowymitak żeby nie tknąć tego elektoratu i zachować swoiste „wspólnictwo duchowe”.Nawet dziennikarze piszą ,że liczba pracowników administracji musiała wzrosnąć bo nowy zespół sejmowo-rządowy musiał poupychać swoje rodziny na godnych stanowiskach.Acha , nie wiem czy Sla wie , jak może funkcjonować rodzina z dwojgiem dzieci w mieszkanku za 130 tys / jeśli uda się zdobyć/ bo to około 26-30 m 2 .Życzę jej dojrzewania intelektualno-emocjonalnego przez 20 lat w takich warunkach.

  2. Strasznie nierzetelne informacje. Gdyby nie akcyza i podatki, skąd byłyby pieniążki dla całego sektora publicznego? Łatwo gadać, ciężej robić.

    • Masz 100% racji, jesli „publiczny” ma zwiazek z domem publicznym. Ale Ty chyba wlasnie z tego sektora…………

  3. Zacznijmy od wiedzy, a ona doprowadzi nas do faktów. Wprowadzenie OFE wymusił na nas MFW, pod groźbą szantażu „nie udzielania Polsce pożyczek czy też gwarancji dla banku centralnego”. Wprowadzono OFE na siłę w byłych demoludach i Chile, Argentynie, ogólnie w Ameryce Łacińskiej. Argentyna wycofała się z OFE w 2011 roku…Koncerny ubezpieczeniowe zażądały wydłużenia wieku emerytalnego od rządu TUSKA, GDYŻ NIE SĄ GOTOWE DO WYPŁACENIA II filaru!!! To złodziejstwo usankcjonowane przez POLSKIE PAŃSTWO! Źle lokowane nasze składki, nie przekładają się na pożądane kwoty wypłat

  4. Traktują nas jak III świat, a reżim to sankcjonuje wszem i wobec reklamując nasz jako „Chiny Europy Środkowej”. Tak było z lokacją Kreańczyków z LG. Miller i ta hołota z SLD reklamowała nas jako „tych co mogą pracować za 800 zł!!! Wcześniej złodziejska wyprzedaż stoczni – Szlanta i spółka! Zgraja ludzi bez charakteru, którzy dla kasy zrobią wszystko!!! Skąd to tałatajstwo powyłaziło? Konsekwencje bierności społecznej ponosimy do dzisiaj…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.