Bareizmy

10 polskich kłamstw gospodarczych i społecznych

Sytuacja gospodarcza Polski w 2013 / 2014 roku

Z góry mówię – nie trzeba być wcale ekonomistą, by dojść do tak prostych i logicznych wniosków jak przedstawione poniżej. Wystarczy nie być zaczadzonym propagandą III / IV RP, wystarczy odstawić narkotyk o nazwie „telewizja”. Wystarczy tylko chcieć. Ten tekst jest w całości mojego autorstwa. Napisałem go w miarę prostym i zrozumiałym dla każdego językiem.

Mity jakimi jesteśmy karmieni przez media i polityków:

1. „Pensje są w Polsce kilka razy niższe niż na Zachodzie, ponieważ bogactwo narodowe buduje się przez dekady, ponieważ mamy trudny czas transformacji gospodarczej, itp. Także: bo mamy za to niskie ceny, i w ogóle tak być musi”.

odtrutka na to kłamstwo:

-pensje są w Polsce niskie z powodu kilku czynników. Po pierwsze, poprzez celowe zaniżanie wartości polskiej waluty. Po drugie, w czasie tzw „transformacji gospodarczej” dokonano rozmyślnej zagłady polskiej gospodarki. To, co działało, zlikwidowano, lub sprzedano za grosze (tzw „prywatyzacja za złotówkę”). Po trzecie, istnieje przyzwolenie rządu na płacenie głodowych pensji przez pracodawców. Gdyby chciano podnieść dwa, trzy razy pensję minimalną i przyłożono się do ścigania pracodawców zatrudniających za 800 zł, to dałoby to oczywisty efekt. Pracodawca, któremu dwóch robotników przynosi miesięczny dochód 100.000 złotych, nie mógł by im płacić po 1500 zł, a uwierzcie, że takie pensje w małych miastach i miasteczkach to norma. Po czwarte – pensje są niskie, bo istnieje za dużo pracowników przy zbyt małej ilości miejsc pracy (bezrobocie). Więc kandydatów na jedno miejsce pracy jest dużo. Za to przyjrzyjmy się branży budowlanej. Otóż większość robotników spieprzyła z Polski na zachód, i słusznie. Istnieje tam niedobór pracowników przy dużej ilości miejsc pracy. Efekt? Już teraz operator koparki w Polsce zarobi 4000 – 8000 złotych na miesiąc. Można? No kurwa mać, można! I niech różne pseudo ekonomiczne autorytety nie wmawiają Polakom, że: „nie da się bo się nie da, i koniec” – da się! Tylko trzeba się znać nie tylko na ekonometrii, która się nikomu nie przydaje, nie tylko na akademickich regułkach z dupy wziętych, nie mających potwierdzenia w życiu. Pomyślcie sami: mamy mnóstwo ekonomistów z tytułami profesorskimi w rządzie. I co z tego mamy? Mamy pensje po 1317 złotych i kolejne stracone pokolenie, pomimo ich rzekomych „wysiłków”.

-kłamstwem jest, że bogactwo narodowe buduje się przez nie wiadomo ile setek lat. W ten sposób będzie można przez dowolny czas usprawiedliwiać upadek gospodarczy i społeczny III RP. Bogactwo narodowe można było zbudować przez te dwie dekady „transformacji gospodarczej”. Przykład – II RP z okresu międzywojnia którą budowano przecież od zera. Jednak warto tutaj dodać, że obecną, przenajświętszą III i IV RP budowano na konkretnych podstawach, czyli na tym co wybudowały powojenne pokolenia w czasach PRL. Zaś „budowanie” czasów III RP polegało na niszczeniu całych sektorów gospodarki, na zamykaniu zakładów, zwalnianiu ludzi, płaceniu im grosze, i na sprzedaży tych zakładów w obce ręce. To, co zbudowano przez pół wieku PRLu, zniszczono w ciągu mniej niż dekady rzekomo wolnej, przenajświętszej III RP.
Mitem jest, że w czasie PRLu nic nie budowano. Otóż w czasie PRLu wykształcono wiejską i miejską ciemnotę – niech za przykład posłuży fakt, że na polskiej wsi, jak była elektryfikacja – siłowano się z prądem elektrycznym, i stawiano zakłady, kto przeżyje większe uderzenie prądu.
Za czasów PRL wybudowano miliony mieszkań, odbudowano Polskę po wojnie, stworzono system opieki zdrowotnej, socjalnej i emerytalnej. Za czasów Gierka i pierwszej industrializacji rozbudowano przemysł ciężki / maszynowy, który dawał zatrudnienie milionom ludzi. Dziś przemysłu już nie ma, pozostały nieliczne zakłady przemysłowe, w obcych rękach. Zaś ich pracownicy wyjechali do innych krajów, by budować ich dobrobyt, zamiast polskiego.

-transformacja ustrojowa to dobre wytłumaczenie dla różnego rodzaju nierobów, łotrów i złodziei, w celu wytłumaczenia ich politycznych poczynań. Ile jeszcze będą się tłumaczyć tą cholerną transformacją ustrojową? Przez kolejne dwadzieścia lat, czy wymyślą inne kłamstwo, by dobić resztki narodu? Zresztą, z każdą dekadą politycy zasiadający na stołkach mają inne wytłumaczenie omawianego tutaj stanu rzeczy, czasami wzajemnie się wykluczające.
Nie, nie musi być tak, że przy zarobkach Bangladeszu, mamy ceny większe niż w USA. Uważnie przeczytajcie to zdanie i zapamiętajcie:
Zarobki Polaków byłyby na poziomie np Grecji a kilka lat później – Wielkiej Brytanii, gdyby tylko istniała taka polityczna wola, gdyby tylko Polska miała niepodległościowych liderów. Obecny status quo jest utrzymywany sztucznie, jest to stan wirtualny. Nawet organizacje kojarzone z globalizmem i mafią bankierską (Heritage Fundation) biją na alarm, że Polska jest u progu gospodarczej i społecznej zagłady.


2. „ceny mieszkań muszą być wysokie, bo tak dyktuje rynek. I nic nie możemy na to poradzić, tak być musi i koniec”.

Odtrutka na to kłamstwo:

-w Polsce brakuje ponad trzech milionów mieszkań. A że dostęp do kredytów hipotecznych został ułatwiony, wielu Polaków rzuciło się na głęboką wodę, i wzięło po 300 – 400.000 złotych kredytu za dwupokojowe mieszkanie. Z tego powodu deweloperzy zaczęli wymyślać sobie wirtualne ceny, nie mające potwierdzenia w tzw wolnym rynku. Ceny rosły, bo pomimo łatwiejszego dostępu do kredytów hipotecznych, rynek nie był nasycony. Zresztą, deweloperom wcale nie opłaca się budować np cztery razy więcej mieszkań, choć chciałby tego rynek. Dlaczego? Ponieważ wtedy ceny by spadły. Wolą wybudować te trzy miliony mieszkań np w 10 – 20 lat, zamiast wybudować je w ciągu pięciu lat. Raz wywindowano ceny, i przez te 20 lat budowy tych trzech milionów izb mieszkalnych, będą się tłumaczyć: „są wysokie ceny, bo rynek tak dyktuje, i koniec”. Typowe „ekonomiactwo” – jak ja to nazywam.

-jak rozwiązać ten problem? W normalnym państwie ludzi stać na mieszkania kosztujące te 300 – 400 tysięcy złotych. A gdy społeczeństwo jest niebogate, powinna być tutaj rola państwa, by dopomóc tych biednych deweloperów – przecież oni muszą sprzedawać swoje ciasne klitki po pół miliona złotych! Zaraz podniesie się gazeto-wyborczy kwik, że to przecież interwencja państwa w wolny rynek, że to socjalizm. A przepraszam bardzo. Państwo to MY, ZWYKLI LUDZIE. Państwo nie jest własnością budowniczych mieszkań, ani bankierów, ani polityków. Państwo to naród, przynajmniej w teorii. Mamy prawo się domagać interwencji państwa w „wolny rynek”, mamy prawo się domagać nawet odrobiny socjalizmu – jak to nazywa tuba propagandowa michnika i inne tego typu gazety dla. Przecież to deweloperzy łamią te zasady wolnego rynku, będąc w zmowie cenowej, co do której nie powinno być żądnych wątpliwości. Gdyż żaden mechanizm rynkowy, poza rynkową spekulacją, nie usprawiedliwia wysokich cen mieszkań. A „ekonomiacy tacy jak Balcerowicz, którrzy realizując plany Amerykanów, zniszczyli Polskę – w ogóle nie powinny się wypowiadać w tej kwestii.


3. „cena benzyny / ropy jest wysoka, bo ceny ropy wzrastają, poza tym i tak jest tania w porównaniu do innych krajów”

Odtrutka na to kłamstwo:

-Przepraszam, o jakich krajach my mówimy? W USA benzyna kosztuje nieco ponad dwa złote. W Niemczech cena jest zbliżona lub nieco wyższa w przeliczeniu na złotówki. Ale tam zarabiają pięć razy więcej niż my, no i sama benzyna jest lepszej jakości, bez domieszek i poprodukcyjnych pozostałości, które niszczą silnik.

Obecna cena ropy to nie tylko efekt złych sojuszy z największymi światowymi łotrami i zbrodniarzami wojennymi, ale także efekt polityki wewnętrznej państwa. Podatki nakładane na paliwo należą w Polsce do najwyższych. Przy czym obecnie panujący w III RP nauczyli się tak nakładać podatki, by dotyczyły tego, czego nie można uniknąć. Wiadomo, że nawet 500% podatku na książki nie ma sensu, bo ludziom wystarczy kryminał, telenowela, mecz bądź inny mózgojeb. Za to sens mają podatki nakładane na benzynę, na węgiel, gaz, prąd elektryczny, telekomunikację i tego typu sektory gospodarki. Z benzyny korzystamy wszyscy, ze źródeł energii też. Z książek – nieliczni. Sens ma też tzw podatek dochodowy, bo każdy musi się z czegoś utrzymać.


4. „panuje u nas wzrost gospodarczy, Polska jest zieloną wyspą, przed nami wiele perspektyw”
Odtrutka na to kłamstwo:

-Zaraz, jaki wzrost gospodarczy? Czy wzrost gospodarczy nieco ponad zero procent to wzrost gospodarczy? Dla wielu – tak. Usprawiedliwiają się tym, że w krajach starej UE wzrost jest ujemny. Z tym, że jest to bardzo naciągane. Wzrost gospodarczy wzrostowi nierówny. Otóż Niemiec przy wzroście gospodarczym ujemnym ma zajebistą pensję, zajebisty socjal i pomoc państwa m.in. dla rodziny, a także lepsze warunki pracy niż Polak. A co ma Polak przy wzroście gospodarczym dodatnim? Ma 1317 złotych pensji, umowy śmieciowe, bezpłatne urlopy i zero socjalu. I oni chcą, by Polacy wracali z zagranicy do takiego kraju?
-Czy naprawdę III RP jest zieloną wyspą szczęścia i dobrobytu? Skąd wynika dodatni wzrost gospodarczy na tle oceanu kryzysu? Gospodarka danego państwa rośnie, gdy w danym państwie buduje się zakłady przemysłowe, gdy inwestuje się w gospodarkę, gdy naród jest zamożny. Czy możemy tego doświadczyć w III RP? Otóż nie, nie możemy. W Polsce te składniki rozwoju gospodarczego są nieobecne, nie ma ich. Co wytłumaczyłem wcześniej. Zresztą trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć. Jednak wielu ludzi nurtuje ten wzrost gospodarczy, ta cholerna zielona wyspa na oceanie czerwoności, kryzysu gospodarczego. Czy w wirtualnym państwie, którego nie ma, z wirtualnym narodem, który wyjechał na zmywak, ten wzrost gospodarczy nie jest aby też wirtualny? Owszem, jest.

-Ten wirtualny wzrost gospodarczy wynika z tego, że miliony Polaków, którzy wyjechali na obczyznę, przysyła do Polski oficjalnie 25 miliardów euro rocznie. Nieoficjalnie może to być 50 – 60 miliardów euro rocznie. Taka rzeka żywej gotówki, dewiz których Polakom brakuje, generuje wirtualny i nie potwierdzony żadnym ekonomicznym konstruktem wzrost gospodarczy. Ten wzrost gospodarczy to czysta konsumpcja, przeżeranie. Polski „wzrost gospodarczy” nie generuje wzrostu gospodarki, gdyż nic z tych pieniędzy nie powstaje, te pieniądze nie są inwestowane. Ba. Większość z tych pieniędzy trafia z powrotem do portugalskiej Biedronki, do niemieckiego Lidla, do francuskiego Geanta itp. Zapytacie zapewne, co jest złego w instytucji np hipermarketu, którego siedziba może być nawet w Zanzibarze, byle tylko było tanio. Przecież tak głoszą gazety dla młodych, wykształconych neoliberałów bądź dla bogoojczyźnianych antysocjalistów. Otóż hipermarkety nie płacą w ogóle podatków państwu, co zadaje kłam gazetowym teoriom. Odcinają one konsumenta od producenta żywności. Sprzedają odpady poprodukcyjne z krajów Zachodu, które normalnie trafiłyby do utylizatorów bądź na olbrzymie przyzakładowe hałdy poprodukcyjne.


5. „owszem, jest ciężko, ale poziom życia Polaków się poprawia”

Odtrutka na to kłamstwo:

-Poprawia się nieznacznie, ale chyba tylko dla koryciarzy z Warszawy i innych dużych metropolii. Nie można w tym wypadku mówić o mniejszych ośrodkach metropolitalnych takich jak: Kielce, Rzeszów, Białystok, Olsztyn, Szczecin, Gorzów, Zielona Góra. W tych mniejszych metropoliach jest prawie tak samo tragicznie, jak np na wsi.

-Bagno III RP to:
-5 do 7 milionów wygnanych za chlebem, na obczyznę;
-pensja minimalna 300 euro i praca często za mniejsze kwoty, na czarno;
-najdłuższy w Europie czas pracy, największa wydajność, najmniej dni wolnych, najkrótsze urlopy;
-według szacunków organizacji pozarządowych, Polsce grozi kataklizm humanitarny:
-1/3 dzieci niedożywionych, korzysta z programów żywieniowych w szkołach;
-około 1/4 Polaków żyje poniżej minimum biologicznego ustanowionego przez ONZ, jako 1 – 2 dolary na osobę na dobę;
-dalsza 1/4 Polaków żyje w nędzy, biedzie;
-według szacunków rządu w przypadku dużej części Polaków, ich pensja nie wystarcza nawet na podstawowe opłaty – rachunki, żywność, itp.
-350.000 bezdomnych na początku 2011 roku, liczba ta wzrosła;
-katastrofalny wskaźnik samobójstw, można go porównywać jedynie z obszarami postradzieckimi. Dane te są ściśle strzeżone przez władze III RP;
-w latach 90 tych XX wieku obserwowano niewiarygodny SPADEK standardu życia obywateli w Polsce, porównywalny jedynie do państwa afrykańskich, w których trwa klęska głodu bądź wojny. Z tego powodu, w latach 90 tych kilkadziesiąt tysięcy ludzi odebrało sobie życie, uciekając przed biedą, głodem, komornikiem, kredytami itp.
-wzrasta liczba nie tylko biernych, ale czynnych analfabetów;
-czas oczekiwania na operacje, na leczenie refundowane wydłuża się, z tego powodu wielu ludzi nie dożyje momentu planowanego leczenia;

-Warto tutaj zauważyć, że już naszym pradziadkom wmawiano, że jest ciężko, ale idzie ku lepszemu. Po II Wojnie Światowej tłumaczono ludziom, że życie jest ciężkie, ale po odbudowie Ojczyzny nasze dzieci i wnuki będą miały lepiej.
W czasach industrializacji za Gomułki i potem Gierka wmawiano ludziom to samo. Ten sam chwyt wykorzystała solidarność. I teraz mi, młodemu pokoleniu się wmawia, że mamy tyrać na tych nierobów, bo koryto musi być pełne, i może kiedyś, w przyszłości, nasze prawnuki z skorzystają wreszcie coś z tego wspólnego koryta. Tego za wiele! Mam nadzieję, że moje pokolenie nie da się nabrać na tę gadkę.


6. „Polska jest nowoczesnym państwem krajów Zachodu, o ugruntowanej demokracji”.

Odtrutka na to kłamstwo:

-W państwach zachodu istnieje inny standard życia, inne poszanowanie prawa, i w końcu – inne prawo, nie powodujące aż tak znacznego gniewu obywateli. A pomimo tego tamci obywatele się buntują bardziej, niż my. Państwa Zachodu śmieją się z traktowania obywateli i z prawa w III RP. Z tego powodu nie jesteśmy dopuszczani do obrad w Parlamencie europejskim na temat pakietu pomocowego dla Grecji. Przewidujący Niemcy i Francuzi nie chcą, by z ich sal konferencyjnych znowu polscy wysłannicy kradli długopisy czy inne przedmioty. Dlatego Tusk jak murzyński lokaj, stał przed drzwiami, podczas gdy za tymi drzwiami rozgrywała się polityka. Realna polityka, a nie wirtualna.
III RP, ze swoimi standardami, jest raczej bliższa Afryce czy Azji. Tam w podobny sposób traktuje się narody. Można jeszcze się zadowolić tym, że przecież mamy demokrację. Że wystarczy tylko zmobilizować ludzi, to zmienimy system w sposób pokojowy, przy urnie. To także jest nieprawdą.

-Po pierwsze: w III RP partie polityczne wywodzą się z jednego środowiska. Jedna jest prawicowa, druga lewicowa, trzecia neoliberalna, czwarta jest bogoojczyźniana. Ale głosując na jakąkolwiek z tych partii, popierasz jedno środowisko, wywodzące się z aparatu PRL i z Solidarności. Popierasz system czy tego chcesz, czy nie. Partie mniejsze, niezależne – nie mają dostępu do mediów, więc nigdy nie zaistnieją. A nawet jakby, to wybory zostaną sfałszowane, na korzyść systemu. Maszyny / komputery do liczenia głosów są koniec końców – w łapskach systemu, a nie samarytan wrażliwych na losy narodu. Jaki polityk nie skusiłby się, żeby te systemy informatyczne i maszyny do liczenia głosów wykorzystać dla dobra reżimu?
Spójrzcie w wolnej chwili na listę osób zamordowanych bądź zmarłych w tajemniczych okolicznościach. Ireneusz Sekuła, Barbara Blida, Andrzej Lepper, Marek Papała, Jeremiasz Barański, Krzysztof Olewnik, katastrofa CASY i TU-154, i tysiące innych.


7. „Polacy nie muszą się niczego bać, żyjemy w erze pokoju”.

Odtrutka na to kłamstwo:

-kto Wam powiedział, że wojny w Polsce, w tym wojny atomowej, nie będzie w ogóle? To, że cały świat żyje w strachu przez nuklearną zagładą, nie oznacza, że elity tego świata nie będą chciały takiej wojny wywołać.
-plany wykradzione jeszcze za czasów istnienia związku radzieckiego zakładają prewencyjną detonację kilkudziesięciu bomb atomowych o sile od 10 kiloton do 1000 kiloton. Według tych planów ma zostać zgładzone 80% mieszkańców Polski – w wyniku samych detonacji, jak i w wyniku opadu radioaktywnego.
– nie mamy armii, została de facto zlikwidowana. 100.000 żołnierzy miała Republika Weimarska po I Wojnie Światowej.


8. „Nie możemy być drugą Japonią, bo nie mamy takiego potencjału”

Odtrutka na to kłamstwo:

-O tym, że Polska może być drugą Japonią, mówił Lech Bolek Wałęsa jeszcze przed transformacją ustrojową. Choć mówił to w przenośni, miał rację. Wygadał się.
Polska miała potencjał, by stać się gospodarczą potęgą. Choć podczas stanu wojennego emigrowało milion ludzi, wciąż byli w kraju ludzie, którzy mogliby podołać zadaniu budowy silnego państwa. Jednak zamiast to zrobić, poczyniono kroki odwrotne. Dziś Polska jest pozbawioną armii i przemysłu strefą buforową między Rosją a Niemcami.
Dziś gdyby nie emigrowało kilka milionów ludzi za chlebem, gdyby udało się ten plan wcielić w życie – byłoby nas w Polsce 45 – 50 milionów. A tak jest nas 35 milionów, pozbawionych w wielu wypadkach woli do walki.
Mamy wszelkie bogactwa naturalne, których Japonia nie posiada. Ropa naftowa się kończy i w 2025 roku kluczowym paliwem znów stanie się węgiel kamienny i brunatny. Jednak w polskie kopalnie zalano wodą, sprzedano Czechom lub po prostu zamknięto. W innych zredukowano wydobycie, bo podobno „nie opłaca się”. podobnie poczyniono z prawie każdą dziedziną gospodarki. Tak samo zrobiono z naszą armią – dziś nasi żołnierze służą wyłącznie jako najemnicy przy mordowaniu narodów nieprzychylnych USA i Izraelowi.
Poza tym: skoro mamy dodatni wzrost gospodarczy, skoro nasza gospodarka się wspaniałomyślnie rozwija, to dlaczego mamy nie mieć potencjału do stania się silnym gospodarczo państwem?


9. „obecne plagi gospodarcze są wynikiem kryzysu gospodarczego. Niby robimy co możemy, staramy się, ale tak być po prostu musi, bo jest kryzys i koniec”.

Odtrutka na to kłamstwo:

-Najpierw przypomnijmy czym jest kryzys gospodarczy i dlaczego został wykreowany. Żadne wydarzenie na globalną skalę nie może się dziać ot tak, „bo stało się, jest kryzys i nic nie poradzimy” – otóż gówno prawda! Obecny kryzys gospodarczy został zaplanowany jeszcze w latach 90-tych XX wieku. Pierwsze impulsy i kroki ku wykreowaniu tej sytuacji poczyniono właśnie pod koniec XX wieku. Poza tym: z tym całym kryzysem gospodarczy jest tak, jak z transformacją ustrojową. Jest to wygodny sposób do usprawiedliwiania złodziejstw rządu i grupy obywateli przy państwowym korycie. Oni chyba będą się tym kryzysem do końca tego stulecia usprawiedliwiać!

-Jaki cel ma zadłużanie się całych państw? Przede wszystkim ten, u kogo jesteś zadłużony, ma nad Tobą władzę. Małe 40 – milionowe państwo zadłużone u międzynarodowej lichwy jest od tej lichwy zależne. Poza tym obecny system bankowo – kredytowy to gigantyczny odkurzacz, który zasysa bogactwa raz zadłużonych krajów. Na czym to polega? Polega to na tym, że bank pożycza państwu pieniądze, których w istocie nie posiada (tworzy wirtualny pieniądz). Natomiast ten sam bank żąda oddania długu w fizycznych dobrach wyprodukowanych w realnej, a nie wirtualnej gospodarce. Czyli np w pieniądzach pochodzących z podatków, dywidend, prywatyzacji po zaniżonych kosztach czy w końcu w postaci ziemi, hipotek. Co więcej – żeby spłacić obecny dług, często stosowaną taktyką jest tzw rolowanie długu, czyli najpierw spłata wcześniejszych zobowiązań, by zaraz potem… wziąć jeszcze większy dług! W taką pułapkę zadłużania się bez końca wpadła większość państw na świecie.

Dzięki takim praktykom Gracja została właśnie wystawiona na międzynarodową licytację. Licytowany jest nie tylko majątek ruchomy jak i hipoteki, ale także całe wyspy, zabytki, ziemie, porty, autostrady.

-Kolejną kwestią jest prywatyzacja, a właściwie – kryminalna prywatyzacja. Polega ona na tym, że państwo wyprzedaje swoje dobra międzynarodowym korporacjom za śmiesznie niskie ceny. No powiedzcie mi, dlaczego kluczowe dla gospodarki byty nie mogą być państwowe? Dlaczego muszą być koniecznie prywatne, z prywaciarzem który ma różne widzimisię? Swego czasu globalne koncerny piwowarskie kupowały mały browary z tradycjami tylko po to, aby je natychmiast zamykać. Oczywiście, ze szkodą dla piwoszy i browarnictwa, za to ze wzbogaceniem się wielkich koncernów.

-Kolejne zagadnienie to zagadnienie to kryzysy gospodarcze wywoływane celowo przez wielką lichwę, czyli bankierów. Służą one:
-destabilizacji sytuacji na świecie;
-są rajem dla spekulantów; możliwe klęski głodu wywołane przez kryminalnych spekulantów w stylu Goldman Sachs czy Morgan Stanley
-służą transferowi hipotek i bogactw do bankierów;
-no i przy okazji można wywołać kilka wojenek, dać lekką rękę biliony dolarów instytucjom bankowym by je “ratować”;
-kryzysy gospodarcze oznaczają także likwidację klasy średniej. A jak wiadomo, tylko sojusz klasy średniej i robotników jest zdolny sprzeciwić się NWO i wywołać światowe odrodzenie.
-kryzysy gospodarcze to także wywłaszczanie narodów z hipotek, które przechodzą na stronę bankierów – np domów, mieszkań, ziemi, lasów, gruntów ornych, i innych.

-Afera kryzysu gospodarczego. Geneza tej afery tkwi w pewnym planie globalistów. Plan ten zakładał umyślne wykreowanie światowego kryzysu ekonomicznego. Wszelkie kryzysy zdarzające się dziś, w globalnej wiosce, są planowane wcześniej, przygotowywane z premedytacją. Kryzys próbowano wywołać kilka razy za pomocą tzw baniek spekulacyjnych. Polegają one na masowym wykupie akcji różnych firm i fikcyjnych zamówień, dzięki czemu ceny dóbr i usług produkowanych przez te firmy masowo rosną. Jest to czysta forma spekulacji. Na rynku jest za dużo papierów / zamówień bez pokrycia i w końcu następuje wielki krach i spadek cen. Ludzie zostają wtedy na lodzie z niczym, a wielcy i możni, którzy wcześniej taką bańkę drobiazgowo zaplanowali, bogacą się ponad miarę. Tak było ze spółkami internetowymi w USA. Bańka pękła, i żartowano wtedy: ‘jak mam zarobić milion dolarów na spółce internetowej? -Zainwestuj pięć milionów!’
Potem były bańki spekulacyjne związane z surowcami naturalnymi, głównie ropą naftową, jak i związane z zbożami, produktami rolnymi. Ale największy skutek odniosła bańka spekulacyjna związana z rynkiem nieruchomości w USA. Bańka ta miała genezę w decyzji administracji Billa Clintona. Oni doskonale wiedzieli, co robią i naiwny musi być ten, kto szczerze myśli, że stało się to ‘ot tak’.

-Decyzja ta zezwoliła kartelom bankowym na łączenie działalności kredytowej i inwestycyjnej. Na czym to polegało? Banki udzielały wielu ryzykownych kredytów. Ale to nie wszystko, gdyż zysk z tych kredytów, nieraz rozciągnięty na 20, czy nawet więcej lat, był księgowany jako bieżąca inwestycja. W taki oto sposób spekulowano papierami banków, a ilość nieprawidłowych kredytów rosła w ogromnym tempie. W końcu i to uległo załamaniu, bo taki system też ma swój kres. Kryzys z rynku nieruchomości w USA rozlał się po całym świecie.
Ogólnie rzecz biorąc kryzys został zaplanowany po to, aby ludzie bogaci byli bogatsi, a biedni biedniejsi. Fala zwolnień i bezrobocia związana z kryzysem spowodowała albo zahamowanie wzrostu wynagrodzeń, albo wręcz ich spadek. Zaś średni czas pracy uległ wydłużeniu, a ilość obowiązków powiększeniu, gdyż obowiązki zwolnionych ludzi przejęli Ci, którzy szczęśliwie pozostali na swoich stanowiskach. Kryzys gospodarczy to sprytna zagrywka, na której zyskają przede wszystkim bogaci.


10. „system jaki mamy obecnie jest niedoskonały, ale i tak nikt nic lepszego nie wymyślił, dlatego system ten będzie trwał i trwał”.

Odtrutka na to fundamentalne kłamstwo:

-Otóż ludzkość ciągle się rozwija. Nikt nie powiedział, że nie dojdzie do kolejnej wojny, rewolucji, powstania narodów przeciwko uciskowi. Nikt nie powiedział, że ludzkość całe tysiąclecia będzie żyła w ciemnocie. Już teraz masa krytyczna ludzkiej świadomości została przekroczona. To o krok od wyzwolenia narodów. Czego nam, i mieszkańcom reszty świata życzę.

Autor, poza wyraźnie zaznaczonymi cytatami: Jarek Kefir

Możesz mnie wspomóc. Pomoc Was, Czytelników jest kluczowa jeśli chodzi o niezależność stron takich jak moja.

Dotacje są całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe, w przeciwieństwie do różnych “gazetoidów” typu GW czy Rzeczpospolita, gdzie za dostęp do artykułów w internecie trzeba wykupić abonament lub wysłać SMSa.
Szczegóły podałem poniżej, w linku zaznaczonym na niebiesko. Serdeczne dzięki!

http://jarek-kefir.org/wsparcie/

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Reklamy

41 odpowiedzi »

  1. Nie zgadzam się z tym co piszesz o latach prl-u mało w tym prawdy to co zbudowano w gospodarce w tych latach budowano tylko pod potrzeby ZSSR A NP. Z BUDOWĄ MIESZKAŃ BYŁO TAK ŻE ABY OTRZYMAĆ MIESZKANIE TRZEBA BYŁO ODPRACOWAĆ WIELE GODZIN NA BUDOWIE A WIĘC TO NIE BUDOWAŁ PRL I TAK DALEJ !!!

    • To nieprawda Kucza ! Moi rodzice wpłacali przez kilka lat określone „składki” do spółdzielni i po pięciu latach otrzymali klucze do mieszkania spółdzielczego . Tylko 5 lat bo to były początki budownictwa spółdzielczego , potem czekało się o wiele dłużej . Nasi znajomi i krewni też na ogół organizowali sobie mieszkania na tej zasadzie. Odpracowywanie na budowie było formą okazjonalną gdy chciano przyspieszyć lub / być może/ zmniejszyć sumę składki .Może niektóre mieszkania zakładowe budowano na tej zasadzie .Powtarzam , nikt, kogo znam nie odpracowywał na budowie swojego mieszkania spółdzielczego .

    • Masz troche racji ale niewiele. Opierając sie na Twojej wypowiedzi mogę napisać tak. Nawet jak musieli to odpracować to mieli gdzie. Tymczasem gdy teraz normalny Kowalski weźmie kredyt kupi swoje wymarzone mieszkanie do konca splaty kredytu jest potencjalnym samobojca i każdego dnia modli sie żeby go z roboty nie zwolnili. Staje sie uzależniony od pracodawcy przełożonego, przestaje miec własne zdanie przytakuje i staje sie niewolnikiem swoich chlebodawcow.

    • Bzdura!!! Dostaliśmy z żoną mieszkanie bez jakiejkolwiek konieczności odpracowywania godzin. Słyszałem o takich wypadkach, ale to była „inicjatywa oddolna” (termin socrealistyczny) mająca na celu przyspieszenie oddania mieszkania.

  2. Za PRL pomimo haraczów dla ZSRR kraj odbudował się z gruzów i powstawały szkoły,osiedla,fabryki,kolej,drogi itp.itd.a teraz co masz-odwrotnie,wszystko się zwija; likwiduje się szkoły,kolej,Fabryki i Zakłady już dawno wysprzedano,drogi i kolej w coraz gorszym stanie! Już nie mowa o przyroście naturalnym- za PRL rodziny wielodzietnie to był standart(było zatrudnienie,socjal,godne wypłaty,kolonie i wczasy dla dzieci) a teraz polityka wyludniania,antyrodzinna-po prostu eutanazja narodu-TO WIDAĆ SŁYCHAĆ I CZUĆ-to nabiera tempa. O rosnącym zadłurzaniu nie wspomnę,za Gierka był plac budowy i kraj się rozwijał a teraz na co idą kolejne pożyczki???

    • Warto dodać czym była odbudowa po wojnie Polski… to byla tytaniczna praca. Gospodarka byla zniszczona w 70%!!! a 73% Polaków mieszkało na wsi… a połowa to byli analfabeci… Nastąpił ogromny postęp, nieznany wczesniej w naszym kraju.

  3. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale generalnie popieram sens wypowiedzi autora.Państwo jest w głębokim kryzysie,wszystko wymaga głębokiej odnowy,tylko kto to ma przeprowadzić ?

  4. Skoro tak wiele osob o tym wie .. skoro tak wiele osob o tym mowi .. Czemu do Kurwy nedzy nikt nie ruszy dupy sprzed komputera ? Bo jest nam z tym dobrze (wiekszosci ) ( osobiscie mam wymowke ze boje sie podejmowania jakich kolwiek decyzji ktore pozytywnie moglyby wplynac na zywot moj i moich spokrewnionych lecz czlowiek stworzenie takie ze w kazdym kiedys cos gdzies peka ) . Ruszmy dupe zrobmy cos

  5. cięzko to czytać , ale to szczera prawda…żyjemy w totalnie zakłamanym panstwie. moge podac tylko jeden przykład – rząd wsród swoich „osiągnięć” wymienia podwyzki dla mundurowych, tylko jakos nie chwali się, że od przyszlego roku zabiera tym samym mundurowym, 13 pensję i mundurówke- czyli średnio dając podwyżki brutto 3600 zł rocznie zabiera koło 5000 zl netto tzw dodatków, a więc roczne wynagrodzenie przecietnego mundorowego zamiast wzrosnąc spadnie o jakies 2000 zł.

  6. Bum za Gierka byl spowodowny pozyczka jaka dostalismy od bodajze japonii – okolo 300mld $. Za komuny kazdy mial prace bo po 1sze trzeba bylo odbudowac kraj, a po 2gie trza bylo przeciez jebac na rosje. Prawda jest taka , ze komuna jawnie kopala lud po tylkach, obecnie wpiera sie, ze jest lepiej/wiecej, a i tak nikogo nie stac na wiele. Ja nie nazekam na swoja syt. materialna, ale staram sie cenic odpowiednio wysoko, a wiekszosc ludzi boi sie „postawic”. pzdr

    • A kardynal Wyszynski byl wielkim patriota. Pisał miedzy innymi, ze aby Polska była wielka to powinno nas być 60 milionów i nieprawda jest co piszesz.

      • to i ja wiem, że gdyby nie obie wojny, stan wojenny i emigracje, to byłoby nas 80 – 100 milionów dziś. i że polska ziemia wykarmiła by z powodzeniem nawet kilka razy tyle.
        ale niezaprzeczalnym faktem jest to, że Stefan Wyszyński stworzył sojusz tronu z ołtarzem – może nie widział wyjścia w tamtych latach, może to była zła wola – nie wiem.
        sojusz tronu z ołtarzem trwa do dziś. nie przeszkadzają mu ani rządy komunistów z SLD (wtedy podpisano bardzo korzystny dla kościoła konkordat), ani rządy platfusów. POwcy chcą umożliwić przekręty i pranie pieniędzy – bo jak inaczej nazwać możliwość odliczenia podatku na rzecz kościoła?
        nie liczą się słowa, bo te nic nie kosztują. „Po czynach ich poznacie”. mit „kościoła – opoki polskości” narodził się w ciemnym PRL-u, gdy lud mając pracę i chleb, czuł się uciskany i chciał więcej kościoła. tak więc lud obalił komuszą władzę, wybrał Balcerowicza, Tuska, Kołodkę i innych. co prawda zlikwidowali oni 90% zakładów pracy, więc nie ma pracy i chleba, ale za to jest kościół – „opoka polskości”.

  7. Bardzo dobry tekst, który zawiera w sobie prawdę. Szkoda że polska opinia publiczna potrzebowała tak wielu lat na to aby zrozumieć, że proces prywatyzacji doprowadzi nasz kraj do zapaści gospodarczej. Sprzeciwiałam się temu haniebnemu procederowi już wiele lat temu (najintensywniej wtedy, gdy PO rozpoczęła swoje rządy) ostrzegałam przed tym ludzi, ale niestety wielu postanowiło nadal wierzyć w cuda i zieloną wyspę. Cóż, lepiej zdjąć różowe okulary później niż wcale.
    Niestety obawiam się dość czarnego scenariusza jeśli chodzi o przyszłość Polski. Ilość miejsc pracy będzie nieustannie spadać. Dopiero za rok kończę studia. Prawdopodobnie będę musiała wybierać, czy podejmować walkę ze skorumpowanym systemem, czy też udać się na emigrację, do czego mogą mnie zmusić; niepewna sytuacja materialna oraz potencjalnie niskie płace. Będzie to niezwykle trudna decyzja, ponieważ bardzo kocham mój kraj.
    Serdecznie pozdrawiam autora, Pana Jarka. Dziękuję za wyczerpujące materiały i życzę dalszej pomyślnej pracy promującej uświadamianie naszych obywateli.
    PS: Byłabym wdzięczna, gdyby nie stosował Pan w tekście wulgaryzmów, choć rozumiem że powodowane jest to wartością emocjonalną, którą włożył Pan opisując niniejszy temat. Z poważaniem – Anna.

    • Swój kraj można kochać także z daleka, a wulgaryzmy mają być, bo to jest element konwencji tego portalu, z czym każdy, kto tu zagląda musi się zgodzić, albo kliknąć na innym linku…

      • Owszem, rzucanie mięsem musi na moim portalu być, bo to.. integralna część życia. Chuj kurwa jego jebana mać! 😀 😀 😀

  8. W tekście jest kilka błędów, m.in. w punkcie 1. Pracodawcom, zwłaszcza tym mniejszym również żyje się coraz gorzej, dlatego nie stać ich na płacenie wysokich pensji. Mój brat ma firmę budowlaną, zatrudnia 10 osób, sam oczywiście również pracuje fizycznie razem z nimi. Koszt ZUSU na jednego pracownika oscyluje wokół kwoty 1000,- (!) Czyli miesięcznie jest to 11000,- (132.000,- rocznie) dodatkowo, z czego większość tej forsy jest wyrzucona w błoto, bo pewnie połowa z nich nie dożyje emerytury. Do lekarza też starają się nie chodzić, a już zwłaszcza do specjalistów, więc nie wykorzystują ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego. Podwyżka wynagrodzenia wiąże się automatycznie z podwyższeniem ZUSU i kwoty zaliczki na podatek. Ale przecież mój brat jest wrednym wyzyskiwaczem, prawda? Po uiszczeniu wszelakich opłat, zapłaceniu za niezbędne certyfikaty, szkolenia, rachunki itd, zostają mu grosze w porównaniu do odpowiedzialności, jaka na nim spoczywa. Wredny wyzyskiwacz. Przedsiębiorcy nie są waszymi wrogami – to oni dają przecież pracę. Drastyczne podniesienie płacy minimalnej spowoduje niekorzystne skutki: masowe zwolnienia, podrożenie kosztów usług (bo skądś kasę na zapłaty trzeba wziąć), wzrost cen, większe wymagania w stosunku do pracownika (konieczność zrobienia sobie dodatkowych uprawnień, szkoleń we własnym zakresie i za własne pieniądze), niekorzystne warunki zatrudnienia, ogromny zakres obowiązków przypadający ja jedną osobę (płacę dużo, to wymagam, nie?).

    Największym wrogiem jest tutaj nasz rząd, który gnębi przedsiębiorców polskich poprzez wysokie koszty zatrudnienia pracownika, mnóstwo biurokracji, wysokie koszty prowadzenia działalności, skomplikowane przepisy, wymaganiem licencji, norm, pozwoleń, certyfikatów, szkoleń, itd., itd. W innych cywilizowanych krajach prowadzenie działalności jest 1000 razy prostsze. Kiedyś natknęłam się na tekst kolesia, który prowadził PUB w Polsce i w USA i twierdził, u nas to była męczarnia i ciągły stres (koncesje – na każdy rodzaj alkoholu inne, potrzeba zrobienia planu zagospodarowania i zdobycie pozwoleń żeby postawić 3 stoliki na zewnątrz, bezsensowne szkolenia BHP powtarzane co roku – bo przecież nie każdy wie, jak ma myć ręce itd. itd.) W USA wszystko było tańsze i prostsze. Tak samo jest np. W UK, gdzie wyjeżdża mnóstwo polaków. Tam odpowiednik naszego ZUSU jest znacznie tańszy i ma lepsze warunki!

    Inną sprawą są zwolnienia i przeróżne przywileje dla zagranicznych koncernów, które płacą śmieszne pieniądze do Budżetu Państwa, podczas gdy polscy przedsiębiorcy są rozliczani co do złotówki. Również problemem są przekręty, np. ten przy budowie dróg, dzięki którym wiele firm upadło, bo główni wykonawcy ogłosili upadłość (podpisali kontrakt, wzięli kasę, zatrudnili podwykonawców, podwykonawcy wykonali robotę, a tamci ogłosili upadłość i kasa się rozpłynęła we mgle – nikt nie widział nikt nie słyszał). Mój braciszek był jednym z takich podwykonawców, do tej pory mają u niego dług 30.000,- i nie wiadomo, czy kiedykolwiek ujrzy te pieniądze.

    W każdym razie życzę każdemu założenia firmy i płacenia swoim pracownikom po 10.000 na rękę 😀

  9. Świetny tekst. Choć nie spodoba się liberałom. Cóż kwestia poglądów. Oni ślepą wierzą, iż tylko kapitalizm może poprawić los ludzi, socjaliści, iż tylko solidarność i czasami wymuszona pomoc od bogatych dla biednych może coś zdziałać. Wolność albo chleb. Niestety wolność bez chleba traci na wartości. Pisałem o mitach ekonomii (która nie ma nic wspólnego z ekonomicznym życiem to psychologia) http://swiattopytania.blogspot.com/2013/04/dlaczego-w-polsce-nie-ma-pracy.html

  10. Panowie i Panie,
    Należy zorganizować bezpieczne miejsce do wymiany informacji.
    Trzeba nam rewolucji, to fakt. Ale wszystko jest monitorowane i zakończy się wcześniej niż zacznie.
    Jeżeli ma być przewrót, należy go zrobić z głową. A my Polacy taką mamy.
    Najważniejsza jest ochrona informacji, aby ich wymiana i kierowanie ruchem oporu było skuteczne. W dzisiejszych czasach nikt już chyba nie ma wątpliwości co do monitorowania Internetu.
    Dobrze by było pisać też dialektem staropolskim. Było by trochę weselej, a bez natywnego tłumacza by się BND oraz CIA nie obyło.

    Po drugie musi być ktoś, kto pokieruje całym arsenałem, ktoś jak Piłsudski.
    Moim zdaniem jeżeli znajdzie się ktoś taki, to cała reszta pójdzie już z górki.

    Pozdrawiam.

    • Całkiem ciekawe, ale nie wszystko jest prawdą. W p.5 że niby w Polsce jest najdłuższy czas pracy i najkrótszy urlop….BZDURA. W Europie pracuje się 40 godzin na tydzień, oprócz Francji gdzie jest 36 godzin i Słowenii gdzie jest 38 godzin, ale urlop tylko 20 dni na cały rok. Wielu nie dałam rady doczytać, za długie. Myślę,że znalazłabym wiele innych bzdurnych przykładów….Dla przykładu- we Włoszech znalazłam wpis, że Włosi zapłacili za 1 euro -1936,27 lire a Niemcy za 1 euro tylko 1 marke. Taich bzdur jest pełno w każdym kraju, nie tylko w Polsce. Stowarzyszenia nacjonalistycznie nie śpią…….Miejcie oczy i uszy otwarte. Sami się informujcie.Pozdrawiam

  11. Interesujący tekst, ale nie doczytałam do końca, bo zbyt wielka czcionka sprawia, że muszę wciąż przesuwać stronę, co doprowadza mnie do oczopląsów. Z tego powodu nie doczytałam dalej, niż do połowy.

    • Fakt, część starych tekstów, gdy używałem innych czcionek („Nagłówek 3” jako normalną czcionkę) może się teraz źle wyświetlać, po zmianie szablonu. To celowa polityka wordpress, by skłaniać autorów do wykupywania dodatkowych opcji xD

  12. Panie Kefir!
    Tu wiele jest prawdy. Aczkolwiek, nie wiem, czy tracimy, gdy musimy czekac w kolejce na bezmyslna operacje. Wiele nowoczesnych metod leczenia po latach okaza sie szkodliwymi.

    Tak zachwalany socjal niemiecki otepia tegoz Niemca. Kwestia tylko czasu, co z tego wyniknie. Natomiast to nie znaczy, ze nie jest potrzebna zwyczajna ludzka solidarnosc.

    Ale najwazniejsze pytanie – dlaczego tak madry mlody czlowiek nie jest konserwatywnym rzymskim katolikiem? Do tego przekonania tez dlugo dochodzilem, czego i Panu zycze.

  13. „Gdyby chciano podnieść dwa, trzy razy pensję minimalną i przyłożono się do ścigania pracodawców zatrudniających za 800 zł, to dałoby to oczywisty efekt. ”
    Po pierwsze. Jestem pracodawcą, zatrudniam czterech ludzi, płacę im po 1500 zł. Po podwyższeniu płacy minimalnej do 2000 zł muszę jednego zwolnić! Dlaczego mój poprzedni komentarz, o tym samym został usunięty?

    Przed podwyższeniem
    1 pracownik – 1500 zł
    2 pracownik – 1500 zł
    3 pracownik – 1500 zł
    4 pracownik – 1500 zł
    Po podwyższeniu
    1 pracownik – 2000 zł
    2 pracownik – 2000 zł
    3 pracownik – 2000 zł

      • 500 zeta więcej zniszczy twoją firmę? Przedsiębiorca nigdy by czegoś takiego na serio nie napisał, chyba, że chodzi o typową neoliberalną propagandę. Wy w swoim gronie gardzicie szaraczkami, którym wypłacacie 800 zeta pensji na czarno, wciągając przy tym metrowe kreski najdroższej i najczystszej kokainy 😉 xDxDxD

  14. Nie 500zł, ale razem 2000 zł, dla każdego 500 więcej (czterech zatrudniałem). Jeśli mam wyliczone że mogę zapłacić 6000 tysięcy pracownikom max., żeby mieć zysk z firmy, to go zwolnię. No i tyle.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.