GMO i biotechnologia

GMO – genetycznie modyfikowana śmierć! Natychmiastowy zakaz GMO – artykuł przeglądowy, proszę o rozpowszechnianie!

Żywność GMO w Polsce

Przez całą poprzednią kadencję Sejmu nie udało się uchwalić ustawy o GMO. Społeczny opór przeciwko legalizacji upraw modyfikowanych genetycznie był zbyt silny. Teraz mamy nowy Sejm i przepychanek o GMO ciąg dalszy.

Żadne przepisy prawne nie regulują upraw GMO w Polsce. W poprzedniej kadencji Sejmu nie powiodła się próba przyjęcia Ustawy o GMO, która zezwalała na te uprawy i regulowała ich zasady. Nieoczekiwanie, pod koniec kadencji próbowano „rzutem na taśmę” przepchnąć inną ustawę – o nasiennictwie, która była tak skonstruowana, że oznaczała zgodę na uprawy odmian GMO. W sierpniu 2011 ustawę tę zawetował prezydent Komorowski.

Ustawa o nasiennictwie wraca jak bumerang

Przepisy dotyczące upraw GMO w Polsce

Ustawa o nasiennictwie była drugą zawetowaną przez Komorowskiego od początku jego prezydentury. Zawierała ona przepis dotyczący możliwości rejestracji odmian GMO, który wywołał wiele kontrowersji i społeczny sprzeciw. Komorowski zapowiedział, że przedłoży Sejmowi własny projekt ustawy przywracający dotychczasowe przepisy dotyczące nasion GMO na ściśle określony czas. 27 grudnia ogłoszono, że nowy projekt ustawy o nasiennictwie trafi w styczniu do Sejmu. Jaki będzie jej kształt w odniesieniu do GMO? Tego nie wiemy. Miejmy nadzieję, że prezydent pamiętał o ramowym stanowisku rządu RP z 2008 r., które brzmi: „Polska dąży do tego, aby być krajem wolnym od GMO w zakresie rolnictwa”

Organizacje rolnicze i pozarządowe przeciw GMO

28 grudnia, w ramach ogólnopolskiej akcji, koordynowanej przez Koalicję POLSKA WOLNA OD GMO wysłany został APEL do prezydenta, premiera, ministra rolnictwa oraz ministra środowiska w sprawie wprowadzenia zakazów obrotu, rejestracji i upraw odmian roślin genetycznie modyfikowanych: kukurydzy MON810 oraz ziemniaka Amflora. Pod apelem podpisało się blisko 18 tys. osób, podpisów wciąż przybywa.

W uzasadnieniu apelu czytamy: Niemcy zakazały upraw GMO, ponieważ „nie zbadane są konsekwencje długofalowego spożywania GMO przez ludzi”. Austria zakazała upraw GMO, ponieważ „nie da się zachować różnorodności biologicznej jeśli wprowadzi się do przyrody rośliny GMO”. Francja zakazała upraw GMO, ponieważ „rośliny GMO krzyżują się zanieczyszczając ekologiczne uprawy”. Włochy zakazały upraw GMO, ponieważ „proces uwolnienia organizmów GMO do przyrody jest nieodwracalny”.

Lobbing korporacji biotechnologicznych

Rolnicy kontra „rolnicy”

Niestety, w mediach największą siłę przebicia mają organizacje, których celem jest promowanie GMO, a rolnictwo mają tylko w nazwie. Przykładowo, „Koalicja na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa” to stowarzyszenie, które działa poprzez Niezależną Agencję Prasową, a ta z kolei – wbrew swojej nazwie – nie jest żadną niezależną agencją prasową, tylko firmą PR (Public Relations). Niezależna Agencja Prasowa jest właścicielem domeny gbepolska.pl należącej do międzynarodowego zrzeszenia największych firm z branży biotechnologicznej, czyli firm produkujących i sprzedających GMO. I tak poprzez komunikaty prasowe tych organizacji trafia do społeczeństwa fałszywy przekaz, że „rolnicy są za GMO”, a w rzeczywistości są to działania PR-owskie przemysłu biotechnologicznego.

Przykładowo, na portalu Farmer.pl czytamy, że „organizacje rolnicze wysłały pismo do poseł Parlamentu Europejskiego Jolanty Hibner z prośbą o uzyskanie od nowego Rządu RP jasnego stanowiska w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanych”. Organizacje uprzejmie pouczają: „Polski Rząd powinien kierować się zasadą przestrzegania prawa Unii Europejskiej, tymczasem obowiązujące zakazy wprowadzone w ustawie o paszach oraz w ustawie o nasiennictwie są niezgodne prawem unijnym”.

Propagowanie GMO i konflikty interesów

Pod pismem podpisali się – a jakże, znani propagatorzy GMO: Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego, Polski Związek Producentów Kukurydzy, Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych, Stowarzyszenie „Koalicja Na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa”.

Te same organizacje zaapelowały o zajęcie oficjalnego stanowiska przez Polską Akademię Nauk w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO) oraz ich zastosowania w rolnictwie.

Apel o etykę w nauce

Do prezesa Polskiej Akademii Nauk zaapelowali jednak także przedstawiciele środowiska naukowego. Sygnatariusze tego listu zwracają uwagę, że w debacie wokół GMO ujawniają się postawy dalekie od etycznie poprawnej postawy naukowej. Co więcej, polski rząd korzysta z rad ekspertów, którzy pozostają w ewidentnym konflikcie interesów, będąc przedstawicielami organizacji finansowanych przez firmy produkujące nasiona GMO.

Naukowcy uważają, że kwestia genetycznie zmodyfikowanych upraw w Polsce powinna jak najszybciej zostać uregulowana prawnie: „Apelujemy o etyczne i metodologicznie poprawne podejście do problemu oceny zagrożeń ze strony GMO. Zacznijmy od moratorium na uwalnianie GMO do środowiska, aby mieć czas na przeprowadzenie rzetelnych, niezależnych i wystarczająco wszechstronnych badań. Ich wyniki powinny zostać poddane pod szeroką dyskusję naukową i debatę publiczną. Dopiero na tej podstawie można będzie podjąć świadome i najbardziej korzystne dla Polski decyzje odnośnie upraw GMO.”

Uczciwa debata o żywności modyfikowanej genetycznie

Naukowcy zaapelowali także do prezydenta Komorowskiego, aby zainicjował i patronował debacie nad GMO. Uczciwej debacie nie zdominowanej przez lobbystów GMO.

Naukowcy napisali m.in.: „Jako obywatele i naukowcy wyznający zasadę przezorności oraz przywiązani do zasad demokratycznego państwa prawa uważamy, że społeczeństwo powinno usłyszeć odpowiedzi na następujące pytania:
1. Rząd RP deklaruje, że będzie dążył do tego, aby Polska była krajem wolnym od GMO w zakresie rolnictwa. Przykład innych krajów UE pokazuje, że jeżeli tylko jest wola polityczna – to istnieją możliwości prawne, aby zakazać uprawy odmian genetycznie modyfikowanych. Dlaczego polski rząd dotychczas z tej możliwości nie skorzystał?
2. Czy właściwym jest, aby polski rząd korzystał z rad ekspertów zrzeszonych np. w Radzie Gospodarki Żywnościowej, którzy pozostają w ewidentnym konflikcie interesów, będąc przedstawicielami organizacji finansowanych przez firmy produkujące nasiona GMO?
3. Prace nad przepisami dotyczącymi GMO powinny być objęte ochroną „tarczy antykorupcyjnej”, zważywszy na złą sławę, jaką cieszą się na świecie firmy z patentami na modyfikowane nasiona. Czy taka ochrona była stosowana w pracach Sejmu poprzedniej kadencji? Czy obecne prace nad przepisami dotyczącymi GMO będą objęte „tarczą antykorupcyjną”?

Redaktor Rotkiewicz z Polityki skorumpowany

Jednak i bez pomocy prezydenta, debata już się toczy. Niestety, często przybiera ona karykaturalne kształty. Przykładem jest działalność red. Rotkiewicza z Polityki, który najwyraźniej zarzucił dziennikarski obiektywizm na rzecz źle pojętego aktywizmu i publikuje „demaskatorskie” artykuły o każdym, kto nie jest piewcą GMO. Jak to jest odbierane, najlepiej świadczą komentarze wiernych czytelników Polityki: „Czytałam artykuł (ej tam artykuł, raczej płatne wypociny) Polityki. Żal, bo kiedyś to był obiektywny i prestiżowy periodyk.” Lub: „Wspomnianą publikację w najnowszym numerze „Polityki” na temat GMO czytałem z zainteresowaniem, ale również ze wzrastającym zdziwieniem, ponieważ wydała mi się ona odbiegać od na ogół obiektywnego tonu łamów
tego tygodnika.”

Zakazy upraw GMO w krajach UE:

Kłamstwa mediów o GMO i nierzetelność dziennikarzy

Najtrafniej rzecz skomentowała prezes IFOAM EU Dorota Metera: Nie polecam internetowego wydania artykułu red. Rotkiewicza, a w świątecznym wydaniu papierowym nierzetelnych informacji jest jeszcze więcej. Jeśli czytelnik szuka prawdziwych i obiektywnych informacji o GMO, to nie znajdzie ich w dziale „Nauka” tygodnika „Polityka”, a zwłaszcza w artykule „Fałszywi prorocy” w podwójnym, świątecznym wydaniu. Dziennikarz, stojący po „tej” stronie barykady w wojnie o kasę koncernów biotechnologicznych, obrzuca błotem naukowców z „tamtej” strony, którzy prowadzą niezależne – od koncernów biotechnologicznych – badania naukowe. Nazywa „cwaniaczkiem”, 80-letniego Percy Schmeisera, laureata nagrody Right Livelihood Award, zwanej Alternatywną Nagrodą Nobla, byłego burmistrza i byłego posła do parlamentu prowincji Saskatchewan, cenionego propagatora wiedzy o skutkach zanieczyszczeń tradycyjnego rolnictwa przez rozprzestrzeniające się GMO. Wydawałoby się, że nie za „cwaniactwo” dostał nagrody i nie dlatego kręcono o nim filmy. Ale „nasz” dzielny dziennikarz napisze na zawołanie „jak było naprawdę”!

Nie jest to też pierwszy przypadek, że w artykule promującym GMO pomija się milczeniem fakt, że 9 (z 27) krajów członkowskich UE (w tym Austria, Francja, Grecja, Luksemburg, Niemcy, Węgry, a także Irlandia, Włochy) opierając się na nie-fałszywych argumentach zabroniło uprawy roślin modyfikowanych genetycznie. A może należy ostrzec rządy tych krajów przed „fałszywymi” naukowcami, których autorytety w każdej chwili może na zawołanie obalić wszystkowiedzący polski dziennikarz!

A jeśli „obiecująca technologia” (pytanie – kto komu i co obiecał???) jest warta debaty, to debata na łamach „Polityki” nie powinna być monologiem zwolenników koncernów biotechnologicznych. Czekamy zatem na zaproszenie do tej debaty. Oby była „spokojna i racjonalna” z obydwu stron.”

„Postawił rolny minister Marek i Bogu świeczkę i diabłu ogarek”

Podczas unijnej prezydencji mieliśmy niepowtarzalną okazję, aby zabiegać o taką zmianę przepisów europejskich, która pozwoli krajom członkowskim samodzielnie decydować o uprawach GMO. W portalu Farmer.pl czytamy, że dla prezydencji węgierskiej priorytetową kwestią w obszarze polityki rolnej była dyskusja dotycząca GMO: kontynuowano debatę na temat rozporządzenia umożliwiającego państwom UE ograniczenia lub zakazania uprawy GMO na swoim terytorium. W czerwcu 2011 r. Węgry przekazały dalsze działania w tej sprawie prezydencji polskiej.

Europa i Polska wolna od GMO

Pytanie, co zdziałała Polska? Najwyraźniej niewiele… A tak pięknie się zapowiadało: podczas dożynek na Jasnej Górze minister Sawicki obiecywał unijną debatę na temat „Europy wolnej od GMO”. Wykazał się nawet nieoczekiwanym radykalizmem, mówiąc o Europie wolnej nie tylko od upraw, ale także od pasz i importowanej żywności GMO!

Najwyraźniej jednak te deklaracje to była tylko kiełbasa wyborcza rzucona rolnikom w nadziei na ich głosy w październikowych wyborach. Europoseł Janusz Wojciechowski skomentował ten epizod niezwykle trafnie: „Że też Matka Boska nie zeszła z Obrazu, żeby przegnać hipokrytę…”

Życzenia na Nowy Rok

Protesty przeciwko żywności GMO

Tak więc wygląda sytuacja w dniu dzisiejszym: organizacje konsumenckie i zrzeszenia tradycyjnych rolników protestują przeciwko legalizacji GMO. Lobby GMO i jego agendy też nie próżnują. Naukowcy apelują o rzetelność i etykę, szczególnie tam, gdzie autorytet naukowy bywa wykorzystywany w imię partykularnych interesów. Rząd zaś udaje, że chce Polski wolnej od GMO, ale nic w tym zakresie nie robi.

Pod względem prawnym na początku 2012 roku wróciliśmy do punktu wyjścia: Polska nie ma Ustawy o GMO, która regulowałaby komercyjne uprawy tych roślin, a zawetowana Ustawa o nasiennictwie wraca do sejmu w kształcie, którego jeszcze nie znamy.

Czego wypadałoby sobie życzyć na nowy 2012 rok? Może tego, żeby stanowienie prawa o GMO pozostawało pod kontrolą tarczy antykorupcyjnej, żeby politycy poważnie traktowali wyborców i swoje obietnice, a naukowcy i dziennikarze pamiętali o etyce zawodowej? Ech, pomarzyć troszeczkę…

źródło artykułu

———————————–

Promuj ten artykuł na portalach społecznościowych – wtedy więcej ludzi pozna prawdę! W tym celu klikaj na poniższe ikonki:

Reklamy

3 odpowiedzi »

  1. tYm ktorzy uprawiaja GMO nalezala by SIE NATYCHMIASTOWA EGZEKUCJA STRZALEM W TYL GLOWY BEZ PROCESU SADOWEGO jako ZA ZBRODNIE PRZECIW LUDZKOSCI

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.